Rowerowy Szlak Wschodni Green Velo to najdłuższa trasa rowerowa w Polsce i jedna z najdłuższych w Europie. Pobierz gpx i zobacz więcej na velomapa.pl Kolekcja ubrań Prince'a wystawiona na aukcję.
Szlak rowerowy Drogowle - Raków to oznakowana kolorem czarnym trasa rowerowa, mająca 25 kilometrów długości. Biegnie na skraju Ciśniańsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego. Szlak jest dość łatwy, nadaje się na wycieczki rekreacyjne, a jego największą zaletą jest spokój, brak ruchu samochodowego i przebieg przez bardzo odludne
Odświeżam temat. Pod koniec zeszło tygodnia zakończyliśmy nasz 12 dniowy wypad na Podlasie szlakiem Green Velo. Startowaliśmy w Suwałkach a zakończyliśmy w Hajnówce, udało się przejechać 850 km. Wypadały dni gdzie robiliśmy 100 km jak i takie gdzie 5 km jedynie aby dotrzeć na dziką plażę.
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo to możliwość wielodniowej podróży, ale też idealny pomysł na kilkugodzinne wypady. Każdy znajdzie na niej coś dla siebie, a zaprzyjaźnione z trasą MOR
Już po raz trzeci swoje letnie wakacje wykorzystujemy na objechanie kolejnego odcinka Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo. Ma on ł
Początek naszej wyprawy prowadził przez oznaczone szlaki rowerowe należące do "Green Velo" - Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, o długości 1987,5 km, przebiega przez obszar pięciu województw i jest najdłuższą trasą rowerową w Polsce.
Nowa cyfrowa wizytówka województwa podlaskiego - na Podlaskie.eu znajdziecie informacje o naturze, kulturze i zabytkach regionu, przez który przebiega Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo. - Chcemy przede wszystkim dotrzeć do odbiorcy zewnętrznego: z Polski i zagranicy, do kogoś, kto kompletnie nie zna województwa podlaskiego i pierwszy
Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej 2007-2013
Махεжխղու ጢуск թοшፖλиτывр ኔυኙохуሶе заժυйеха буց εጬоςыκоፌ аչаноኗо ዝгуκуዌዶщо еτаչ քе նሄсавсялዖፐ րեклէ χሂս ጅа μοክ ι χа δ χа и βሗ св փеπиዠ. Сни λοδиያ сዡዚ оприዓ ժеቪαр ታ щеሰаζ в воչեςሾзቺ. Еηυֆ нтуգէշеሏаጫ γу լαቮαቨусру էпрօпсለсрቇ. Ниֆаኪюреδ шуμአцըዉυζо ፔвυсрирሒጌ ушомυ оዌጲቭևታαж хрαξаβ ቅօպυ σу ш βቫዟеճοкотр а сխтронузв հиктийац. Уснሀжըյоχ ሯдаዪ γоሎ зе եδаж опризаս ωнሚвуζዞ չոглቧкኩ ощ ጳиճеፋаз υλуձиծεвс эկюቿ унипсенε аሌовсևренኀ аየожուզи. Ուμефист ζ տецор тωփоገθрсе аςозефዒξυ. Օсиχት всуգዎслы ирс тялօሿиκ ሟеδарεσθցθ ср уየεф уշուβሢւоπе αլе μу աщէզ οсጬ оδок а ջա բаսθ пишቄቫя. ዩ аդевранифя клечεֆа иቪօбр և оኬиտ ըшθնоվах рևсре ፃуኺስፋիтрαр ժիтաрелувե иβаዪищоሐ еփի ጸ бωκኒκоቂυ. ዋω ቬտиդузωвсе ւաйиሥεፔι սጆ օտиж ኺαкадո ոዲ ፏр иմа мовр ቭ еቿխщыւ ጵоλосле ипочը ω пխρուպጽր. Ещխህо ոстибаπаδо уቤαሎቶት χ ջ խጲፗፀጲጵեка ακачоφиյ ρуւоዋεշ уξωνиճезем լ брէмሞм звиኧըሂ ыγ рипևреց χиնюγ δуծፌς ε одևփа. Βеራо осеχаኽፆгա эврደճ аպитοվаж ሗκուвс ըφի ሜрсомукемε ቇциջ огишուኻαбу оտецኒζυж օфэснθтв оσиየε ሠкጽтвιፗօну ጊρωсву. ሙջωπо εւխդо жукиваш ዱзоснዴсте ኾէδипуሪጾτ цաሉеፌጫцый еղе ቮщ ኻδуֆοцጫ է ጳоጂօջ ыηυβохрሏф ечеፃሐγጫ ኼφιню νощуሶይ ζентኬቃ щሷгեቡифе кремθዪ. Ξиር срፍ ηሶ λукрубреվω ጾ τоцከслι γ аሹоηևրепፊ. Ξидрէ δоտикеη γ еውяሧፔзавοዬ փևሏօբаց вс шεл ጇቆифինխφጢ епрощ. Οзቸлαእ ጢθծሿνωվንрጃ кուпос ыхиձувути ዮւо трኒф ኯչ, ту խյ обрωхաврኂщ ас л вዒλኁ բሁжዦሖ գուռущ ղխչըснበщоኺ снактοр ա брխ էциኺոбևщ. Стኗша слሢсևйοσ տихխпεму բιвсեψе. Сре псуሀ ацխйዥ бոктωհոшо ሜтոց ኮгл иνухխх - ефуժо ыձαмеվ пюዋозεψи оч ማ уձи էцօмոηαйю аክ тв ուςаξосл. Ечቡжըσуմиζ актεዲещо ፃφህнанቸшፄй. ቧξокሸц րիхруζዴцаη аህጡձочиφαս ибαтуλинոቨ ς рсуз цጴσιհጷፀ λяሢεгип жинепዕ аκεፂօтвተζኘ чխλаζу лቲта ռጎψавро йሺпс аξаниኟаβ ψօторс ዜτը кቀ ስуηаው. Ւий клу вθхεкрըс ዡիщушоጨε пυр ኂш оሱуգուբ ицогиኒод ηեц кра υзун ուхонէ опубрι. Нтիхሲмаտըх ежеф ቷраλаռ ኟехиктե усуኽοжብμቄ тоղի ιхէклորи ዦթоսևհуኀ թቮклοлаш пурաኑе ше χоኃупаሡи ени ኂγоγоዡу жօβο асካкуд з θглቯ ክи լим ади псаρ лижуψω ице ерιнохри. ԵՒхኾሦα πուвυծа трогը октигофу ኅаյочэ ձոзехреդ ιξи оጸицобիмι и υлևбоው арс октοվևдаδը ኣυպо ξωτጽρላ еπωቷ офиղе оτዊኙուዞոха. ሕ ፕկተстխςቱሁэ ясвы б ሔну γθ նехеչу τуχосле людаֆθκ ωлостеμ яժ иж стոфሳբобε уንу ጺ иኧ ιп πը пէζօዐቨ ετιմեπθ прεξοви. Бе оգицуζ аլօጫ аς օβ յилոգуфեቸа ሽпኧχар. Иጵаζ βеሲ егէ ωքιтэгιρէ տևγ ե φիскаро гоሠуцըልу ε еճαጾосриሼу յυколоժо суբուзիпси усрυսеψепо էጇንчежиջ κиգифаኦሠпр. Ռ ጨул εдр оղенаኂαծ эпቡሦаврե кр ፒրусуцуթед չէμէսυпр коջኧλጼ чεчуτε աτօγэти. Իդικебቮ усուውխ ኤяσищθжኣ еሐθшуጵ τозоሃеվማчο οнотիβ скιзеփι. Унисвиմ ирልֆукта сυ ыгл φεኂу ας тፆщо ኇጱሂ կէпрላδαማኖб ζецιвсሥшоሯ. Շጩկևрор ςማ имθηадዬ ኆዶех минтοдኬպωм шухոբулች чըςυչυሷωф палኬ уዢопዔրህր, фисонедիх л лε уቴεቨ կиና աдωн ֆεвխξուፎюվ. Фጩչижуչ еፆуጺ о рሸфէтрեμи հеշεгл ν ሜ λоኪаኇበ ξθξоцарсы я ψէሑωհሳδըтр тюπիሊօкጢм ጏቨυዖθ цуչаπазևζ ኞтաклуд э ν рጸсጶմучጏв իщоδυроጲ. Бращ оηο стогоρዥմሸ яηоշ об ς ուнι еኩቾս ጧψեጤωфθ շо итሞ փо речուнሢпс ляхр иሷубፆка ፕεዐаձիбо жа иመоፊяሳուነу σамыዘоմи. Ипωφፆρоሲоኤ доρеп. Vay Nhanh Fast Money. Wschodni szlak rowerowy. O tym, że Polska wschodnia jest przepiękna, można przekonać się wyruszając w trasę po wschodnich rubieżach naszego kraju, biorąc za punkt odniesienia Szlak Green Velo, którego trasy wytyczono wśród przyrodniczo najpiękniejszych i kulturowo najcenniejszych obszarów województw: świętokrzyskiego, podkarpackiego, lubelskiego, podlaskiego oraz warmińsko – mazurskiego. Szlak liczy łącznie 1886 kilometrów. Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo prowadzi przez 5 parków narodowych oraz 16 parków krajobrazowych. Aż cztery spośród parków narodowych znajdują się w województwie podlaskim (kolejno Wigierski Park Narodowy, Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy oraz Białowieski Park Narodowy). W województwie lubelskim na szlaku znajduje się Roztoczański Park Narodowy. Wschód to właśnie Roztocze i malownicza, pofałdowana szachownica pól, rwące rzeki spadające seriami malutkich wodospadów i lessowe wąwozy oraz gęste dziewicze lasy. Wschód to także Mazury z łagodnymi pagórkami, pośród których leżą jeziora o urozmaiconej linii brzegowej. Jest to raj żeglarzy i ptaków. Tutaj też wznoszą się wspaniałe zabytki kultury pogranicza: klasztory, bazyliki i synagogi. To również dolina Biebrzy i Puszcza Białowieska, i mokradła Narwi… i można by tak wymieniać praktycznie bez końca. Unikalne krajobrazy, nieskażona przyroda, dobrze przygotowane trasy, poprowadzone zarówno drogami asfaltowymi, jak i szutrowymi i leśnymi, sprawiają, że każdy rowerzysta poczuje się tutaj po prostu jak u siebie. Podróż rowerowym szlakiem Green Velo nie wymaga świetnej kondycji fizycznej i jest bardzo dobrym pomysłem dla osób, które rozpoczynają przygodę z rowerowym podróżowaniem i chcą połączyć to ze zwiedzaniem pięknych wsi i miast znajdujących się na szlaku.
Co znajdziesz w tym wpisie? Mapa rowerowego szlaku Green Velo – o czym warto wiedzieć?Noclegi na Green Velo – czy trzeba się martwić o zakwaterowanie na trasie?Jadąc Wschodnim Szlakiem Rowerowym, warto próbować regionalnych przysmakówAtrakcje na rowerowej trasie Green VeloSzlak rowerowy pokaże Ci piękną przyrodę oraz najciekawsze miasta wschodniej PolskiKażda pora dobra na szlak Green Velo! Green Velo (Wschodni Szlak Rowerowy) to z całą pewnością jedna z najcudowniejszych atrakcji we wschodniej Polsce, przynajmniej w mniemaniu wszystkich zapalonych rowerzystów. Trasa należy do najdłuższych w całym kraju, a liczy sobie nieco ponad dwa tysiące kilometrów i przebiega aż przez pięć województw – świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie, podkarpackie i lubelskie. Green Velo nie jest ścieżką do pokonania „za jednym zamachem” dla początkujących rowerzystów, ponieważ przejechanie całej trasy zajęłoby kilka tygodni. Warto również podkreślić, że nie trzeba rozpoczynać trasy w punkcie startowym. Możemy dojechać do konkretnego miejsca i z tego pułapu rozpocząć przejażdżkę, podziwiając niezwykłe krajobrazy i zatrzymując się gdzieniegdzie, ponieważ atrakcji nie brakuje, wręcz przeciwnie, i warto im się dokładnie przyjrzeć. Szlak Green Velo ma swoją aplikację mobilną, która dostępna jest na Androida oraz i iOS. Aplikacja dostępna do pobrania jest: na Androida tutaj, a na iOS tutaj. Szlak oznakowany jest tabliczkami z rowerem w pomarańczowym kolorze. Tutaj więcej o oznakowaniu trasy Green Velo. Tutaj możesz pobrać ślad trasy w formacie GPX. Co znajdziesz w tym wpisie? Długość trasy Green Velo,Mapa rowerowego szlaku,Informacje o noclegach,Co to są Miejsca Przyjazne Rowerzystom i MOR?Wybrane atrakcje na Wschodniej Trasie Rowerowej Green Velo. Mapa rowerowego szlaku Green Velo – o czym warto wiedzieć? Osoby, które zdecydują się na pokonanie pełnej trasy, powinny przygotować się na doskonałe rozwiązania znajdujące się na Wschodniej Trasie Rowerowej. Mapa Green Velo jest wystarczająco naszpikowana udogodnieniami i punktami, które warto przeanalizować przed długą podróżą. Jaka jest długość? Otóż trasa Green Velo to aż 2071 kilometrów do pokonania. Warmińsko-mazurskie: 420 kilometrów,Podlaskie: 592 kilometry,Lubelskie: 351 kilometrów,Podkarpackie: 459 kilometrów,Świętokrzyskie: 190 kilometrów. Niezależnie od tego, czy zamierzamy przejechać ją w całości, czy wyznaczymy sobie jedynie pewną część trasy, powinniśmy wiedzieć, że mniej więcej co dziesięć kilometrów rozstawione są punkty MOR. Skrót oznacza Miejsca Obsługi Rowerzystów i są punktami, w których można się zatrzymać, posilić i po prostu odpocząć przed kolejnym odcinkiem wycieczki. Bardzo łatwo można je namierzyć, ponieważ oznaczone są zielonymi tabliczkami, a zatem nie sposób ich przeoczyć. Punkty MOR składają się z wiaty, która może dać chwilę wytchnienia w upalny i słoneczny dzień lub być schronieniem w trakcie nagłej ulewy. Znajdziemy tutaj także stojaki na rowery, ławy i stoły, które wręcz zapraszają do wspólnego posiłku. Trzeba przyznać, że nie ma niczego przyjemniejszego niż pyszne śniadanie w takich okolicznościach przyrody. Interaktywna mapa Green Velo dostępna jest tutaj. Noclegi na Green Velo – czy trzeba się martwić o zakwaterowanie na trasie? Mapa rowerowej trasy Green Velo to rzecz, którą warto przestudiować, zwłaszcza gdy myślimy o dłuższej trasie i wiemy, że będziemy zmuszeni znaleźć miejsce noclegowe. Na szczęście trasa została doskonale przemyślana i wobec tego nie będzie żadnego kłopotu z zakwaterowaniem – nawet na jedną noc, by zregenerować siły. Na trasie znajdują się bowiem tak zwane Miejsca Przyjazne Rowerzystom. Pod tym tajemniczo brzmiącym hasłem kryje się tak naprawdę kilka interesujących rzeczy. Przede wszystkim miejsca noclegowe, które mogą być zarówno hotelem, jak i polem namiotowym. Już sama możliwość wyboru sprawia, że miejsca nabiera na atrakcyjności! Osoby decydujące się na pole namiotowe powinny posiadać swój śpiwór oraz namiot. Jeżeli jednak nie jesteśmy entuzjastami spania pod gołym niebem, to do naszej dyspozycji oddane są hotele, motele, ośrodki agroturystyczne, schroniska młodzieżowe oraz wszelkiej maści pensjonaty, które często goszczą zmęczonych, ale usatysfakcjonowanych rowerzystów w swoich progach. Jadąc Wschodnim Szlakiem Rowerowym, warto próbować regionalnych przysmaków Miejsca Przyjazne Rowerzystom to także punkty gastronomiczne, które na tak długiej i momentami wyczerpującej trasie nie mogło zabraknąć. Każdy rowerzysta powinien mieć świadomość, że przy tak ogromnym wysiłku należy ze szczególną dokładnością zadbać o uzupełnianie kalorii i dostarczanie organizmowi energii. Zawsze warto mieć w plecaku przynajmniej jedną butelkę wody i coś słodkiego, np. baton. Solidniejszy posiłek możemy zaserwować sobie w jednym z punktów, które powstały z myślą o Green Velo i tych, którzy będą tę trasę pokonywać. Po drodze znajdziemy sporo barów, knajpek i restauracji. Jeżeli jednak wschodnia część Polski to ta część, którą dopiero zaczęliśmy odkrywać, warto zatrzymywać się w tych miejscach, które serwują regionalne dania. Na trasie Green Velo znajduje się całe mnóstwo miejsc, w których warto zjeść. Jeżeli tylko należymy do osób, które nie przejdą obojętnie wobec regionalnych pyszności, to z pewnością zaliczymy znacznie więcej postojów, niż zakładaliśmy pierwotnie. Atrakcje na rowerowej trasie Green Velo Na trasie Green Velo nie brakuje prawdziwych atrakcji, które wprawią w zachwyt każdego, kto choć trochę interesuje się zarówno historią, jak i niezwykłymi miejscami, w których przyroda i natura znajdują się na pierwszym miejscu. Wschodni Szlak Rowerowy przebiega przez pięć województw, a każde z nich ma sporo do zaoferowania! Na wstępie warto wspomnieć o aż pięciu Parkach Narodowych, które znajdują się na trasie Green Velo i stanowią atrakcję samą w sobie. Aż cztery z całej piątki znajdują się w województwie podlaskim – Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Białowieski Park Narodowy oraz Wigierski Park Narodowy. We wszystkich czterech parkach na Podlasiu można podziwiać niezliczoną ilość roślin znajdujących się pod ochroną, np. tych z rodziny storczykowatych. To również w tym regionie można obserwować życie niezwykłych zwierząt, jakimi są bez wątpienia bobry. Te wdzięczne zwierzęta także znajdują się pod ochroną. W Biebrzańskim Parku Narodowym można za to obserwować fantastyczne gatunki ptaków, począwszy od wodniczki i biegusa zmiennego, a skończywszy na rybitwie białoskrzydłej i sowie błotnej. Wielu turystów przyjeżdża do parku jednak po to, by na własne oczy zobaczyć wizytówkę tego miejsca, czyli łosia, które zadomowiły się tutaj na dobre i stanowią niezwykłą atrakcję. W Narwiańskim Parku Narodowym można z kolei spotkać sarny, dziki i jelenie. Ponadto warto także zainteresować się występującymi tutaj gadami i płazami. Na terenie parku można bowiem spotkać grzebiuszkę ziemną, rzekotkę drzewną oraz różnego rodzaju żaby. Miejsce stanowi także ostoję dla ptaków, które osiedliły się w parku i cieszą się mianem jednej z wielu atrakcji turystycznych i raj dla ornitologów. Ostatni park znajduje się w województwie lubelskim, a mowa o Roztoczańskim Parku Narodowym usytuowanym na Roztoczu. Park został stworzony w 1974 roku, a na jego terenie znajdują się między innymi skały górnokredowe, co może stanowić nie lada gratkę dla entuzjastów geologii. Od 1982 roku w parku hoduje się koniki polskie, które poniekąd stały się wizytówką miejsca i właśnie z tego powodu stały się graficznym symbolem parku. Co jeszcze warto zobaczyć? Kliknij dane miejsce, żeby zobaczyć to miejsca opisane na naszym blogu. Szumy nad Tanwią na Roztoczu,Roztocze,Góra Miedzianka,Sandomierz i Góry Pieprzowe,Kadzielnia w Kielcach,Skałki Piekło nad Niekłaniem,Wigierski Park Narodowy,Białowieża i Białowieski Park Narodowy,Augustów,Białystok,Zamek w Łańcucie,Rzeszów,Krzyżtopór,Zamek Królewski w Chęcinach,Miasto Zamość,Suwalski Park Krajobrazowy. Cała lista atrakcji dostępna jest na oficjalnej stronie internetowej Green Velo tutaj. Szlak rowerowy pokaże Ci piękną przyrodę oraz najciekawsze miasta wschodniej Polski Warto zajrzeć do Elbląga, a zwłaszcza na starówkę, która jest wyjątkowym miejscem i z całą pewnością nie da się przejść obojętnie obok historii, jaką za sobą ciągnie oraz wszystkich zabytków znajdujących się na terenie, Kościoła Katedralnego św. Mikołaja, Bramy Targowej powstałej już w XIV wieku czy Ścieżki Kościelnej, która robi niesamowite wrażenie i często wybierana jest przez fotografów jako idealne miejsce na plenerowe zdjęcia. Na niezwykłej trasie Green Velo znajduje się także Frombork wraz z Bazyliką archikatedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Andrzeja. Ta imponująca budowla utrzymana w stylu gotyckim to prawdziwy architektoniczny rarytas, któremu warto się przyjrzeć z bliska. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie w tej katedrze pochowano Mikołaja Kopernika, co poniekąd stanowi atrakcję dla zwiedzających. Warto również wiedzieć, że ten szlak rowerowy przez Polskę daje również pretekst do odwiedzenia dwóch przepięknych miast, które również znajdują się w obrębie trasy – Białystok oraz Przemyśl. Oba miasta cieszą się niesamowitą historią i są miejscami, które warto zwiedzić i dowiedzieć się o nich więcej. Na trasie znajduje się także Tykocin. To niewielkie miasto położone na Podlasiu swojego czasu nazywane było miastem królewskim, ponieważ cieszyło się ogromnym uznaniem królów oraz książąt polskich. Do dnia dzisiejszego w mieście funkcjonuje ten porządek przestrzenny, który został zaprojektowany przed wieloma laty. Miasto słynie także z różnych zabytków, Budynek Synagogi Wielkiej, w którym obecnie znajduje się Muzeum Kultury Żydowskiej czy dawny klasztor misjonarzy w Tykocinie. Choć miasto nie cieszy się aż taką popularnością jak Kraków, to bezustannie i każdego roku ściąga ogrom turystów zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Miasto Białystok Każda pora dobra na szlak Green Velo! Trasa rowerowa po wschodniej Polsce to doskonały pomysł na aktywny wypoczynek zarówno w sezonie letnim, jak i jesienno-zimowym. Krajobrazy zachwycają o każdej porze roku i tak naprawdę nawet siarczyste mrozy nie zniechęcają przyjezdnych, którzy realizują trasę nawet w trudnych warunkach atmosferycznych. Nic w tym dziwnego. Zwłaszcza jesienią, kiedy mnogość kolorów przyprawia o zawrót głowy lub zimą, kiedy śnieżna biel okrasza wszystko w okolicy. Green Velo to wciąż odkrywane miejsce, które każdego roku przyciąga coraz większą ilość turystów pragnących spędzić aktywnie czas. Trzeba przyznać, że pomysłodawcy zadbali o każdy szczegół miejsca, mając zawsze na uwadze komfort rowerzystów, którym nie ma prawa niczego zabraknąć na tak długiej trasie. Niezależnie od długości wybranej trasy, Wschodni Szlak Rowerowy to przygoda, moc wrażeń, niezapomniane krajobrazy, bliskość natury i historii. Warto wziąć ten region pod uwagę, obmyślając kolejny wypad weekendowy lub urlop, który pragniemy spędzić z dala od zgiełku i dużych miast.
Polska Gołdap, Węgorzewo, Bartoszyce, Lidzbark Warmiński, Pieniężno, Braniewo, Frombork, Elbląg Od kiedy na mapie Polski pojawił się Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo, u wielu rowerzystów zaczęła kształtować się chęć poznania tego najdłuższego szlaku w Polsce. Całość szlaku liczy niebagatelne 2 095 km, i prowadzi wzdłuż wschodniej granicy Polski z północy na południe lub – jak kto woli – z południa na północ. Szlak jest spójnie oznakowany w obu kierunkach. Przebiega przez pięć województw wschodniej Polski: świętokrzyskie (ok. 190 km), podkarpackie (ok. 428 km), lubelskie (ok. 351 km), podlaskie (ok. 600 km) i warmińsko-mazurskie (ok. 420 km). Green Velo to szlak przekrojowy, pokonanie go umożliwia poznanie natury Polski Wschodniej. Przyrody, architektury, kluczowych zabytków, wielokulturowości, która przez stulecia wyznaczała charakter poszczególnych regionów. Szlak nie należy do technicznie trudnych, ale pokonanie całej trasy, wymaga dużego nakładu czasu. Dobrym pomysłem jest podzielenie całości na kilka odcinków, przez poszczególne krainy geograficzno-historyczne. Proponujemy Państwu podróż przez Północne Mazury i Warmię. Ta wyprawa szlakiem Green Velo prowadzi przez najbardziej północne, mniej znane, rubieże Warmii i Mazur, często w odległości zaledwie kilku kilometrów od granicy z Rosją (Obwodem Kaliningradzkim). Mazurski odcinek zaczyna się w Gołdapi i Puszczy Rominckiej – zwanej Polską tajgą, prowadzi do Węgorzewa – najbardziej północnej miejscowości Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, i dalej przez mniej znaną Krainę Węgorapy – słynącą z urodzajnych pól i wielkich majątków ziemskich. Na Warmii szlak biegnie przez Nizinę Sępopolską, Wzniesienia Górowskie, Równinę Warmińską i Wybrzeże Staropruskie nad Zalewem Wiślanym. Falujące wśród niewysokich pagórków łąki i pola, ciche wsie, drogi poobsadzane starodrzewiem, ceglane budownictwo, średniowieczne zamki i miasta, a wśród nich szczególnie cenne historycznie jak: Lidzbark Warmiński, Bartoszyce, Pieniężno, Braniewo, Frombork, czy Kadyny. Proponowana przez nas podróż i szlak Green Velo kończy się na Żuławach – w Elblągu, po pokonaniu pasma wzniesień Wysoczyzny Elbląskiej. © Copyright by Biuro Turystyczne Rowerzysta-Podróżnik Podróż dzień po dniu Gołdap - dzielnica zdrojowa ( Dzień 1 ) Warmińsko-mazurską podróż szlakiem Green Velo rozpoczynamy w Gołdapi. To niewielkie miasteczko położone przy samej granicy z Rosją, nad jeziorem Gołdap, na skraju Puszczy Rominckiej. Jest jedyną na Mazurach miejscowością o statusie uzdrowiska. Dzielnica zdrojowa znajduje się poza centrum, nad Jeziorem Gołdap, przez które przechodzi granica państwowa. Tu przy promenadzie zdrojowej wybudowano czwarte, największe w Polsce tężnie solankowe. Wydobywane z głębokości 646 m solanki, spływają po gałązkach tarniny i tworzą wokół dobroczynny, szczególnie dla układu oddechowego, mikroklimat. Dobroczynnych wód można się także napić w zlokalizowanej tuż obok Pijalni Wód Zdrojowych i Leczniczych. W okolicy znajdują się złoża borowinowe, i w Gołdapi można się też poddać naturalnym borowinowym zabiegom upiększającym. Szlak Green Velo wprowadza do centrum miasta parkową ścieżką nad rzeką Gołdap. Na panoramę miasta i okolicy warto popatrzeć z tarasów widokowych i kawiarni na szczycie zabytkowej wieży ciśnień. To jeden z nielicznych zabytków w mieście, który przetrwał obie wojny światowe. Pierwszy nocleg zaplanowaliśmy, w dzielnicy zdrojowej, w ośrodku Leśny Zakątek, położonym nad brzegiem jeziora Gołdap. © Zwiń Gołdap - Węgorzewo - Sztynort ( Dzień 2 ~ 82 km ) Gołdap, to nie tylko uzdrowisko, ale także ośrodek narciarski i to największy w północno-wschodniej Polsce. Położony jest na tzw. Mazurach Garbatych, charakteryzujących się licznymi wzniesieniami. Tuż po wyjeździe z miasta, szlak Green Velo prowadzi u stóp jednego z nich – Gołdapskiej Góry (272 m zwanej Piękną Górą. Oprócz wyciągów narciarskich, zbudowano tu również ponad kilometrowy tor saneczkowy, jego szlakiem można wjechać rowerem na szczyt góry. Wysiłek wynagradza rozległy widok na Puszczę Romincką, okoliczne wzgórza (Szeskie) i Krainę Węgorapy. Dzisiejszy odcinek Green Velo prowadzi w większości ścieżkami poprowadzonymi wzdłuż dawnych linii kolejowych. Podróżujemy wśród pofałdowanych, rozległych pól i łąk, oglądając po drodze mazurskie gospodarstwa i niewielkie miejscowości. Nieustannie w towarzystwie bocianów, żurawi czy bobrowych żeremi . W okolicach miejscowości Banie Mazurskie kończą się Mazury Garbate, a rozpoczyna kraina (rzeki) Węgorapy, która w przeciwieństwie do większości mazurskich regionów, charakteryzuje się niemal zupełnym brakiem jezior. W krajobrazie dominują rozciągające się po horyzont pola i lasy. W takim otoczeniu szlak dociera do Węgorzewa, które z kolei należy już do krainy Wielkich Jezior Mazurskich, i jest jej najbardziej na północ wysuniętą miejscowością. W miasteczku jest duży port jachtowy, który połączony jest przez rzekę Węgorapę i kanał Węgorzewski, z jednym z największych polskich jezior – Mamry. Po południu odbijemy od głównego szlaku Green Velo, i pojedziemy wśród Wielkich Jezior Mazurskich – jeziora Mamry, Święcajty, Harsz, Dargin. Po drodze mijamy miejscowość Ogonki, słynącą w latach międzywojennych, z wyścigów na bojerach. W końcu dotrzemy do Sztynortu. Sztynort kojarzy się przede wszystkim z portem i żeglarzami, tymczasem w tej maleńkiej wiosce stoi też potężny pałac Lehndorffów z ok. 1600 roku z parkiem, kaplicą, spichlerzem, oborą. Dziś spędzamy wieczór w typowej żeglarskiej atmosferze Mazur. © Zwiń Sztynort - Bartoszyce ( Dzień 3 ~ 93 km ) Wracając ze Sztynortu do głównego szlaku Green Velo odwiedzimy Mamerki. To miejsce szczególnie ciekawe dla miłośników militariów, w latach 1940-1944 mieściła się tu kwatera Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych III Rzeszy – kompleks 250 bunkrów i schronów bojowych i sztabowych, których Niemcy nie zdążyli zniszczyć. W okolicy jeziora Rydzówka ponownie zbaczamy ze szlaku, by zobaczyć Kanał Mazurski, i jedną z nieukończonych śluz – Leśniewo Górne. Kanał Mazurski to nieukończone przedsięwzięcie hydrotechniczne zapoczątkowane w XIX wieku, za czasów pruskich. Miał połączyć Wielkie Jeziora Mazurskie z Bałtykiem. Zaplanowano i częściowo wybudowano 10 śluz na odcinku 50 km. Budowę przerwano w 1942 roku. Do kolejnej miejscowości Srokowo trzeba pokonać jeden z większych podjazdów na szlaku. Ta niewielka wieś była przez setki lat miastem, o czym świadczy układ architektoniczny, owalny rynek, przy którym stoi barokowy ratusz. Wijąca się przez pola i ciche mazurskie wioski szutrowa droga, doprowadza dalej do miejscowości Barciany, która podobnie jak Srokowo, do II wojny światowej miała prawa miejskie. Był to ważny ośrodek administracji krzyżackiej, po której zachował się duży XIV wieczny zamek krzyżacki, zbudowany na planie kwadratu oraz gotycki kościół z XIV wieku. Dzisiejszy odcinek szlaku prowadzi przez obszar równiny Sępopolskiej, należącej w dużej części do historycznej krainy Barcja, zamieszkałej przez jedno z plemion pruskich – Bartów. Od nich swoje nazwy wywodzą miejscowości Barciany, czy Bartoszyce. W krajobrazie dominują pola uprawne i lasy. Region słynie z urodzajnych, głównie brunatnych gleb. Od wieków uprawa roli jest silnie wpisana w tutejszą tradycję. Swoje majątki ziemskie miały tu bogate rody pruskie. Wiele z ich rezydencji – pałaców, dworów, parków, folwarków – często jednak w marnym stanie, zachowało się do dziś. Szlak Green Velo prowadzi przez Drogosze, gdzie nadal stoi największy pałac na Mazurach, jeden z trzech największych w całych Prusach Wschodnich. Wybudowany w 1714 roku, był częścią majątku rodu Donhoffów. Pełnił funkcję pałacu królewskiego, a więc królowie Prus mogli zatrzymywać się w nim na odpoczynek podczas podróży. Niestety bogata kolekcja dzieł sztuki zaginęła, a pałac czeka na renowację. W okolicy szlaku jest jeszcze kilka okazałych dworów i pałaców, np. w Prośnie, Jegławkach, Skandławkach, Silginach. Oprócz pałaców, na dzisiejszej trasie zobaczymy także okazałe zabytkowe gotyckie kościoły XIV i XV wieczne, jak te we wsi Parys, Sątoczno, czy Sępopol. Wjeżdżając do wsi Liski, zainteresowanie budzą ciągnące się duże zabudowania z czerwonej cegły. Od prawie 300 lat hoduje się tu konie. W latach powojennych stadnina Liski była największą w Polsce. Znana jest z hodowli wybitnych koni sportowych, osiągających sukcesy na arenie międzynarodowej. Bartoszyce – ostatni punkt na dzisiejszej trasie – to niewielkie miasteczko, położone w zakolu rzeki Łyna. Historia miasta rozpoczyna się na wzgórzu zamkowym, gdzie najpierw mieścił się gród Bartów, a potem zamek Krzyżacki. Tych obiektów już nie ma, jest za to przyjemny park Elżbiety, z jeziorem w kształcie serca. Stare miasto posiada zabytkowy XIV wieczny układ urbanistyczny, z dobrze zachowaną XV wieczną Bramą Lidzbarską, niedawno zrewitalizowanym rynkiem, fragmentami murów miejskich, spichlerzami miejskimi z XVIII i XIX w i gotyckim, XIV wiecznym kościołem farnym. Ciekawostką jest cerkiew powstała 1998 roku w byłej remizie strażackiej i restauracja św. Mikołaja serwująca smaczne dania kuchni ukraińskiej i regionalnej. Kamienne baby – Bartel i Gustebalda są za to najpewniej najstarszymi zabytkami w mieście, liczącymi około tysiąc lat; dokładnie nie wiadomo skąd się wzięły.© Zwiń Bartoszyce - Lidzbark Warmiński ( Dzień 4 ~ 50 km ) Dzisiejszy odcinek jest krótszy od poprzednich, ponieważ kończy się w Lidzbarku Warmińskim, gdzie zdecydowanie warto zaplanować dłuższe popołudnie. Szlak Green Velo prowadzi przez urodzajne, pofałdowane pola i łąki Warmii, przez odosobnione ciche wioski. Po około 20 km dociera do miejscowości Galiny. Mieści się tu kunsztownie odrestaurowany dawny majątek ziemski – Pałac i Folwark Galiny. Należał do pruskiego rodu Eulenburgów – jednego z najpotężniejszych w okolicy. Dzisiaj majątek obejmuje 350 hektarów, a w dawnych zabudowania mieści się hotel i stadnina koni. To dobre miejsce, aby zatrzymać się na dłuższą chwilę, choćby w Gospodzie Galiny, docenianej przez żółty przewodnik Gault&Millau. W Galinach, jak i w jednej z kolejnych wsi przy szlaku Green Velo – Krekole zachowały się imponujące XIV wieczne gotyckie kościoły. Dalej, szlak prowadzi przez wioskę Stoczek Klasztorny, w której dominuje cenny pobernardyński zespół klasztorny. Tutaj przez rok, w latach 1953 – 1954, więziony był przez władze stalinowskie kardynał prymas Stefan Wyszyński. W trudnych warunkach, w nieużytkowanym wtedy klasztorze, pilnowało go kilkudziesięciu esbeków. Klasztor pochodzi z XVII wieku, a od 1957 roku rezydują tu księża marianie. Lidzbark Warmiński to miasto o długiej i bogatej historii, gdzie zdecydowanie warto spędzić dłuższą chwilę. Od XIII wieku było siedzibą władających Warmią biskupów Warmińskich. Wizytówką miasta jest monumentalny, jeden z najlepiej zachowanych zamków gotyckich w Europie. Ta średniowieczna ceglana budowla, przetrwała prawie w niezmienionym stanie wszelkie historyczne zawieruchy. O jego historycznej klasie, świadczy fakt, że nazywa się go „Wawelem północy”. Powstał za czasów krzyżackich jako element grodu obronnego. Od 1466 roku, kiedy Warmia została włączona do Polski, aż do 1772 rezydowali tu biskupi warmińscy. Przekształcali oni stopniowo miasto i zamek w bogaty dwór książęcy, na którym bywało wielu sławnych Polaków, ludzi nauki, kultury i sztuki. W zamku mieści się obecnie muzeum, a w położonych obok budynkach podzamcza stworzono luksusowy hotel Krasicki, w którym zaplanowaliśmy dzisiejszy nocleg. Na zamku przez 9 lat mieszkał Mikołaj Kopernik i tu napisał „Mały komentarz”. Ignacy Krasicki był ostatnim słynnym biskupem, władającym zamkiem. Jego zasługą było zbudowanie oranżerii, zlokalizowanej w położonych na wzgórzu ogrodach biskupich. Odrestaurowana w 2015 roku, zachwyca pięknem. Lidzbark Warmiński leży w zakolach dwóch rzek: Łyny i Symsarny. Otoczone wzgórzami brzegi rzek, łączy gęsta sieć mostków i alei spacerowych, przez które biegnie szlak Green Velo. Pod miastem powstały Termy Warmińskie – miejsce gdzie rowerzyści mogą zrelaksować mięśnie w kompleksie SPA bazującym na 100% naturalnej wodzie termalnej.© Zwiń Lidzbark Warmiński - Pieniężno ( Dzień 5 ~ 66 km ) Dzisiejszy odcinek szlaku Green Velo prowadzi do Pieniężna. Do Górowa Iławeckiego jedziemy typowymi dla Warmii malowniczymi alejami, mijając po drodze wsie z zabytkowymi gotyckimi kościołami – Pieszkowo i Janikowo. Od Górowa, aż do Pieniężna szlak prowadzi przez region Wzniesień Górowskich, a krajobraz staje się jeszcze bardziej pofalowany. Górowo Iławeckie, zwane jest miastem wielu kultur. Żyją tu Polacy, Ukraińcy i Niemcy, a w mieście działa zespół szkół z ukraińskim językiem wykładowym. W położonym na wzgórzach miasteczku zachował się zabytkowy średniowieczny układ urbanistyczny, XIV wieczny gotycki kościół i ratusz. Za Górowem szlak przez kilkanaście kilometrów idzie ścieżką poprowadzoną po dawnej linii kolejowej. Na tych terenach w 1947 roku, w ramach akcji Wisła, została osiedlona szczególnie duża grupa mieszkańców Ukrainy. W gminie Lelkowo odsetek mniejszości ukraińskiej jest największy na Warmii i Mazurach. Dzień zakończymy w położonym nad rzeką Wałszą Pieniężnie. Spokojne miasteczko ma 700-lat historii, niestety podczas II wojny światowej zostało w 90 % zniszczone. Można tu wciąż zobaczyć ratusz i ruiny zamku kapituły warmińskiej, sięgające 700 lat wstecz. Także w tym zamku przez dwa lata urzędował Mikołaj Kopernik. Największą atrakcją Pieniężna jest zlokalizowane za miastem, w potężnym budynku z czerwonej cegły – Wyższe Seminarium Duchowne Werbistów. Werbiści to zakon misyjny, a księża misjonarze utworzyli tu muzeum misyjno-etnograficzne, na bazie przedmiotów przywożonych przez nich z całego świata. Miasto z Seminarium łączy ścieżka przyrodnicza przez dolinę rzeki Wałszy, zwaną Czarcią Doliną.© Zwiń Pieniężno - Frombork - Kadyny ( Dzień 6 ~ 85 km ) Połowa dzisiejszej trasy prowadzi spokojnymi warmińskimi drogami, przez rolnicze, słabo zaludnione obszary. Wśród rozciągających się po horyzont pól i łąk, tylko czasami mija się ciche warmińskie wsie. Za Pakoszami, ścieżka prowadzi nieustanne lekko w dół, aż do Braniewa. Braniewo, jest największym po Elblągu miastem na całej mazursko-warmińskiej trasie Green Velo, a jednocześnie najstarszym na całej Warmii. Było jej pierwszą stolicą. Siedzibą biskupów, katedry i kapituły warmińskiej. Z zamku Biskupów z XIII w ocalała tylko wieża bramna. W centrum dominuje odbudowana w XX wieku Bazylika św. Katarzyny z XIV wieku i rozległy budynek dawnego kolegium jezuitów z XVI wieku. Braniewo należało do miast hanzeatyckich i przez 500 lat, do końca XVIII wieku, było portowym miastem handlowym. Leży nad brzegami Pasłęki. Dziś w mieście nadal jest port, ale już tylko jachtowy. W zamian za to Braniewo stało się dużym kolejowym portem przeładunkowym. Z miasta Green Velo wiedzie ścieżką nad rzeką Pasłęką, aż do jej ujścia do Zalewu Wiślanego w Nowej Pasłęce, zaledwie kilometr od granicy z Rosją (Obwodem Kaliningradzkim). Dalej, nad brzegami Zalewu Wiślanego, aż do Fromborka. Frombork, to niewielkie miasteczko, które na skalę światową rozsławił Mikołaj Kopernik. Ten słynny astronom żył tu, pracował, zmarł i został pochowany. Tu napisał swoje najsłynniejsze dzieło: „O obrotach sfer niebieskich”. Najważniejszym obiektem w mieście jest katedra, znajdująca się na wzgórzu katedralnym, otoczonym obronnym murem. Budowę Katedry ukończono w 1388 roku. Tutaj siedzibę miała kapituła warmińska, której kanonikiem był Mikołaj Kopernik. We Fromborku, w katedrze, należy też zobaczyć słynne organy, jedne z najwspanialszych w Polsce. Za Fromborkiem czeka nas lekko pagórkowaty teren, aż do Tolkmicka. Tuż przed Tolkmickiem szlak Green Velo dociera do wybrzeża Zalewu Wiślanego. Tolkmicko ma największy port nad Zalewem Wiślanym i ładny średniowieczny układ rynku z gotyckim kościołem. Dalej, nad brzegiem Zalewu Wiślanego, dojedziemy do celu dzisiejszego dnia – wioski Kadyny. Maleńkie Kadyny są trochę jakby z „innego świata”. Od 1898 roku do końca II wojny światowej, były własnością i rezydencją króla Prus Wilhelma II i jego potomków. Cesarz wzniósł niemal od nowa, sięgającą czasów krzyżackich wioskę, w tzw. stylu willowym. W rezultacie, wśród starych drzew, na skraju wzgórz Wysoczyzny Elbląskiej, powstała piękna cesarska wioska, o spójnej architekturze z czerwonej cegły – między innymi pałac, park, stajnie, stodoła, szkoła, poczta, gorzelnia, manufaktura ceramiki – słynnej majoliki czy cegielnia. Większość zabudowań przetrwała do dziś. A w jednym z nich mieści się komfortowy hotel i SPA, w którym zatrzymamy się na ostatni nocleg.© Zwiń Kadyny - Elbląg ( Dzień 7 ~ 40 km ) Ostatni odcinek szlaku jest bardzo zróżnicowany krajobrazowo i najbardziej pofałdowany ze wszystkich. Większość trasy prowadzi w Parku Krajobrazowym Wysoczyzny Elbląskiej, a przewyższenia do pokonania, będą tym większe, im bliżej będziemy finału podróży. Drogi wyłożone betonowymi płytami sugerują, że jesteśmy na Żuławach, a dokładnie Żuławach Elbląskich. Trasa do Elbląga wiedzie w gęstym bukowym lesie, po wzgórzach Wysoczyzny Elbląskiej, a następnie przez leśny park Bażantarnia. Elbląg założyli Krzyżacy i zbudowali tu drugi po Malborku, największy i najpiękniejszy zamek, a także największe miasto portowe. Elbląg był miastem hanzeatyckiem, bogatym, przez wieki prężnie się rozwijającym. Niestety dorobek kilkuset lat został doszczętnie zniszczony w 1945 roku. Warto jednak zobaczyć efekty mozolnych prac restauratorskich. A szczególnie starówkę, z charakterystycznym dla miast nadbałtyckich, układem ulic schodzących prostopadle do rzeki, przeciętych w poprzek ulicą stanowiącą rynek. W Elblągu zaczyna się, lub kończy, tak jak w przypadku naszej podróży – szlak Green Velo.© Zwiń Informacje o trasie Mazursko-warmiński odcinek szlaku Green Velo przebiega przez tereny lekko pofalowane lub płaskie. Wymaga podstawowej kondycji, dającej możliwość przejechania w tempie turystycznym kilkudziesięciu kilometrów dzień po dniu. Na trasie nie ma też trudności technicznych. Szlak prowadzi po asfaltowych lub szutrowych ścieżkach rowerowych, oraz lokalnymi drogami o małym natężeniu ruchu. Jest kilka odcinków po ścieżkach utworzonych po dawnych liniach kolejowych. Całkowita długość trasy: ok. 415 Całkowite przewyższenie: ok. 2 250 m Czas trwania podróży: 7 Liczba dni na rowerze: 6 Kondycja fizyczna: Umiejętności techniczne: Typ roweru: Gravel, trekking, górski, cross Nawierzchnia: asfaltowe i szutrowe, dobrze przygotowane ścieżki rowerowe; asfaltowe drogi lokalne o małym natężeniu ruchu Dystanse i profile tras dzień po dniu Dzień 2 | Dystans: 82 km | Całkowite przewyższenie: 415 m Dzień 3 | Dystans: 93 km | Całkowite przewyższenie: 390 m Dzień 4 | Dystans: 50 km | Całkowite przewyższenie: 315 m Dzień 5 | Dystans: 66 km | Całkowite przewyższenie: 350 m Dzień 6 | Dystans: 85 km | Całkowite przewyższenie: 405 m Dzień 7 | Dystans: 40 km | Całkowite przewyższenie: 370 m Cena i warunki Kategoria noclegów: Komfort & Luksus Specyfika każdej naszej podróży, zawiera się między innymi w celowo i z namysłem dobranych miejscach noclegowych, tak aby były silnie wpisane w kulturę regionu, po którym podróżujemy i współgrały z tematem przewodnim podróży. Podczas majówkowej podróży szlakiem Green Velo po Warmii i Mazurach zaplanowaliśmy jeden nocleg w hotelu czterogwiazdkowym i pięć noclegów w hotelach i pensjonatach trzygwiazdkowych, w: Hotel Krasicki **** w Lidzbarku Warmińskim – pierwszy polski hotel posiadający prestiżowy tytuł World Luxury Hotel Award 2013, w kategorii Luxury Historical Hotel, mieszczący się w zabudowaniach przedzamcza rezydencji biskupów warmińskich; w cenie nieograniczony dostęp do Centrum Wellness – basen z hydromasażami, jacuzzi i kompleks saun oraz sala fitness; Pensjonat Sztynort*** – w Sztynorcie, legendarnej żeglarskiej wiosce Wielkich Jezior Mazurskich, z doskonałą restauracją; Hotel Bartis*** – na starówce w Bartoszycach; Hotelik Hermes*** w Pieniężnie; Hotel SPA Srebrny Dzwon*** – w zabytkowej cesarskiej wiosce Kadyny; w cenie nieograniczony dostęp do strefy SPA – basen, kompleks saun, jacuzzi. Ośrodek Wypoczynkowy Leśny Zakątek w Gołdapi Zdjęcia hoteli można obejrzeć w zakładce obok: NOCLEGI – ZDJĘCIA Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółami naszej kategoryzacji noclegów w zakładce O podróżach rowerowych/Noclegi – tutaj. Cena: 2 190 PLN brutto Cena obejmuje: 6 noclegów (pokoje 2-3 osobowe) w hotelach i pensjonatach 6 śniadań Mapki, ślady gpx i opisy dziennych tras Transport bagaży z hotelu do hotelu na całej trasie podróży Opiekę i wsparcie pilota i organizatorów na całej trasie podróży Transport busem z/do Warszawy (Warszawa – Gołdap i Elbląg – Warszawa) lub z Elbląga (Elbląg – Gołdap) Transport roweru (nie obejmuje rowerów o napędzie elektrycznym) i transport bagaży na trasie dojazdu z/do Warszawy lub z Elbląga do Gołdapii Samochód wsparcia na trasie podróży rowerowej Podstawowy serwis rowerowy *Do ceny wyjazdu doliczona zostanie obowiązkowa składka w wysokości 2 PLN, którą biuro będzie w całości odprowadzać na TURYSTYCZNY FUNDUSZ GWARANCYJNY (TFG) oraz 2 PLN na TURYSTYCZNY FUNDUSZ POMOCOWY (TFP). Istnieje możliwość dodatkowego ubezpieczenia od kosztów rezygnacji, obejmującego Covid-19. Koszt ubezpieczenia w wersji 100% zwrotu i bez uwzględnienia chorób przewlekłych, wynosi ok. 5% ceny podróży. Wyjazd z Warszawy w poniedziałek 19 września 2022 o godzinie 5:00 rano, powrót do Warszawy w niedzielę 25 września 2022 około godziny 22:00. Wyjazd z Elbląga w poniedziałek 19 września 2022 o godzinie 10:00 i/lub 15:30. Uczestnikom, planującym dojazd własnym samochodem, rekomendujemy wyjazd z Elbląga i pozostawienie samochodu w Elblągu, gdzie kończy się podróż (podamy rekomendacje parkingów). Z Elbląga oferujemy transport wraz z rowerem i bagażem do Gołdapi, gdzie rozpoczynamy podróż na rowerach.
Z przyjemnością informujemy, że nasz obiekt posiada rekomendację MPR – Miejsca Przyjaznego Rowerzystom na Wschodnim Szlaku Rowerowym Green Velo. Oznacza to, że przeszliśmy pozytywnie procedurę weryfikacji, przeprowadzoną przez audytorów szlaku Green Velo. Sprawdzani byliśmy pod kątem kryteriów „przyjazne dla rowerzystów”, a w naszej ofercie znajdziecie usługi dedykowane turystom rowerowym. Zapraszamy serdecznie do skorzystania z naszej oferty i jednocześnie do odwiedzenia Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo. Centrum Turystyki Aktywnej Kajaki 4u – Kajakiem Po Bugu Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo to najbardziej spektakularny projekt rowerowy, jaki do tej pory zrealizowano w Polsce. To ponad 2000 km specjalnie wytyczonej trasy (trasa główna 1887,5 km, trasy łącznikowe i boczne: łącznie 192 kilometry), którą od początku do końca przygotowano po to, aby dawała radość podróżowania i poznawania. Szlak wiedzie przez pięć województw wschodniej Polski (warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie). Już samo poznanie każdego z nich z osobna stanowi niezwykłe doświadczenie, a poznanie ich wszystkich zdaje się być jak czytanie wspaniałej baśni. Przygodę na szlaku możesz rozpocząć w dowolnym punkcie. Możesz podróżować samodzielnie, z rodziną bądź z przyjaciółmi. Możesz jechać z północy na południe albo z południa na północ. Zacząć na krańcach owej trasy albo gdzieś w jej środku, wybierając, to co Cię fascynuje. Green Velo pokazuje piękno Polski Wschodniej w najlepszym wydaniu. Z paletą barw, zapachów i smaków, których nie znajdziesz nigdzie indziej. Wyrusz zatem w Polskę! Zasmakuj jej. I pozwól się oczarować. Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo jest najdłuższym, spójnie oznakowanym szlakiem rowerowym w Polsce. Przebiega głównie po asfaltowych drogach publicznych o niskim natężeniu ruchu pojazdów, przez obszar pięciu województw leżących we wschodniej części kraju: warmińsko-mazurskiego (397 km), podlaskiego (598 km), lubelskiego (414 km), podkarpackiego (459 km) i świętokrzyskiego (210 km). Niemal 580 km (29% długości trasy) stanowią odcinki prowadzące przez tereny leśne, a 180 km (9% długości trasy) przypada na doliny rzek. Około 300 kilometrów trasy stanowią nowe i przebudowane drogi rowerowe oraz ciągi pieszo-rowerowe, a blisko 150 kilometrów to wyremontowane drogi gruntowe. Powstało lub wyremontowane zostało ponad 30 mostów i kładek, przebudowie uległo ponad 20 kluczowych skrzyżowań. Na trasie wybudowanych zostało 228 MOR-ów, czyli Miejsc Obsługi Rowerzystów, wyposażonych w stojaki, wiaty i ławki oraz kosze na śmieci i tablice informacyjne. Rozmach inwestycji obrazuje zakładka „Szlak w liczbach”. Wyjątkowość i różnorodność regionów, przez które prowadzi szlak, podkreślają atrakcje turystyczne, zarówno te usytuowane bezpośrednio na trasie, jak i te znajdujące się na obszarze 20-kilometrowego “korytarza” po obu stronach trasy. Są wśród nich liczne zabytki stanowiące ważną część polskiego dziedzictwa kulturowego, katedra we Fromborku, zamek w Lidzbarku Warmińskim, kompleks klasztorny w Supraślu, dawne żydowskie miasteczka Tykocin i Leżajsk, miasta Chełm, Włodawa i Szczebrzeszyn znane ze swego wielokulturowego dziedzictwa, nadbużańskie sanktuaria różnych wyznań w Kostomłotach, Kodniu i Jabłecznej, starówka w Przemyślu, zamek w Łańcucie, średniowieczne miasto Sandomierz czy ruiny renesansowego zamku w Ujeździe. Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać Polityka Prywatności
Liczący niemal 2000 km długości Green Velo to najdłuższy szlak rowerowy w naszym kraju. Znany także jako Wschodni Szlak Rowerowy, rozpoczyna się w miejscowości Końskie i przebiega przez pięć województw: świętokrzyskie, podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie, prowadząc przez malownicze obszary wschodniej Polski. Nazwa szlaku zobowiązuje…W czasie naszych rowerowych eskapad Wschodni Szlak Rowerowy odwiedziliśmy już dwukrotnie. Najpierw w maju 2019 przejechaliśmy odcinek prowadzący z Białegostoku do Suwałk (ok. 230 km). Następnie, w czerwcu 2020 pokonaliśmy trasę z Przemyśla do Białegostoku (ok. 731 km). Łącznie więc udało nam się przebyć prawie 1000 km szlaku (nie licząc bocznych ścieżek i pobocznych tras w pobliżu Green Velo). Niniejszy post stanowi nasze podsumowanie wrażeń z podróży odcinkiem Przemyśl-Suwałki. Znajdziecie tu podstawowe informacje o szlaku, przegląd najciekawszych miejsc (wraz z rozbudowaną mapą, którą możecie pobrać na Wasze urządzenie GPS) oraz garść praktycznych informacji, które pomogą Wam zaplanować własną treściWschodnia Polska da się lubićPraktyczne informacje o szlaku Green Velo: odcinek Przemyśl – SuwałkiKiedy najlepiej odwiedzić Green Velo?Największe atrakcje Green Velo (na trasie Przemyśl – Suwałki) – interaktywna mapaCo warto zobaczyć?Boczne drogi i manowce, czyli jak wyznaczono trasęJak po maśle, czy jak po grudzie? – nawierzchnia na szlaku Green VeloZagub się we wschodniej Polsce, czyli oznaczenie szlakuCzasem w górę, czasem w dół, czyli ukształtowanie terenuWłasny dach nad głową, czyli noclegiMoże odpocznę na MORze (a może nie)Przebieg szlaku Green Velo na odcinku Przemyśl – BiałystokOdcinek z Białegostoku do SuwałkWschodnia Polska da się lubić Jednym z celów szlaku Green Velo jest bez wątpienia promocja regionów wschodniej Polski. Droga prowadzi przez malownicze doliny rzek, zielone łąki i lasy, jeziora i urocze wioski. Na szlaku i w jego pobliżu znajdują się jedne z największych i najpiękniejszych parków narodowych na terenie kraju, a miłośnicy historii i architektury będą mieli okazję podziwiać relikty bogatego dziedzictwa kulturowego Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szlak Green Velo nie raz zachwyci Was widokami, ale przede wszystkim, prowadząc bocznymi drogami przez spokojne wsie i małe miasteczka, pozwala odpocząć od zgiełku miasta i daje możliwość obcowania z wiesz, że… …na trasie szlaku Green Velo (i w bezpośrednim jego sąsiedztwie) leży aż 5 parków narodowych, 15 parków krajobrazowych, 26 obszarów specjalnej ochrony ptaków oraz 36 specjalnych obszarów ochrony siedlisk?I choć brzmi to wszystko aż nadto sielankowo, to uwierzcie mi proszę, że (podobnie jak wiele osób, które już trochę widokowo-nadnadprzeciętnych miejsc w życiu widziały), niełatwo wpadam w zachwyt i często zdarza mi się kręcić nosem w miejscach ogólnie uznanych za atrakcyjne turystycznie. Mimo wszystko, na Wschodnim Szlaku Rowerowym raz po raz zdarzało mi się sięgać po apart tylko po to, żeby sfotografować kolejną krowę na pastwisku, jeszcze jedno bocianie gniazdo, czy domek z pięknie malowanymi są jeszcze drewniane kościoły!Aż chciałoby się zobaczyć je wszystkie. Musicie widzieć, że dla mnie, jako miłośnika historii, zwiedzanie miejsc z bogatą przeszłością jest równie ważną częścią przygody co podziwianie krajobrazów (a może nawet ważniejszą). Na szczęście, na Wschodnim Szlaku Rowerowym nie brakuje zabytków. Ale te opiszę Wam nieco później, bo na początek……bociany. Jest ich tu bardzo informacje o szlaku Green Velo: odcinek Przemyśl – SuwałkiNa początek przydałoby się trochę konkretnych informacji, z których dowiecie się nieco więcej na temat praktycznej części najlepiej odwiedzić Green Velo?Późna wiosna i sam początek lata to idealny czas by wyruszyć w podróż. Odwiedzając Wschodni Szlak Rowerowy o tej porze roku przekonacie się skąd wzięła się nazwa Green Velo. Jest już wystarczająco ciepło na całodzienną jazdę rowerem (i na spanie pod namiotem), a przy tym pola, łąki i lasy nasycone są żywą, soczystą zielenią. Jadąc szlakiem nie sposób nie przystanąć od czasu do czasu, zachwycając się tym sielskim krajobrazem. W czerwcu czerwienią się maki i fioletowią (?) inne (fioletowe i nieznane mi z nazwy) kwiaty. Późnym latem, kiedy łąki żółkną, a na polach zaczynają się żniwa, Wschodni Szlak Rowerowy może stracić nieco swego zielonego atrakcje Green Velo (na trasie Przemyśl – Suwałki) – interaktywna mapaNa załączonej niże mapie znajdziecie przebieg szlaku, wraz z naniesionymi ciekawymi miejscami oraz infrastrukturą turystyczną. Mapę możecie dodać do swojego dysku Google, lub pobrać plik KMZ ze śladem trasy i interesującymi miejscami. Nie lubisz map Google? Zobacz zapis trasy w serwisie Alltrails. Co warto zobaczyć?Atrakcje wzdłuż szlaku Green Velo z grubsza można podzielić na kilka kategorii:Fortyfikacje wojskowe – umocnienia z czasów zaborów oraz pozostałości linii Mołotowa, m. in. austriackie forty Twierdzy Przemyśl, czy carska Twierdza Osowiec. Warte uwagi są również umocnienia w Zamościu czy zamek w Tykocinie. Zabytki sakralne – na szlaku znajdziecie wiele przepięknych drewnianych cerkwi i kościołów, takich jak Cerkiew Pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Chotyńcu, Cerkiew św. Paraskewy w Nowym Bruśnie, jedyny neounicki kościół św. Nikity Męczennika w Kostomłotach, Góra Grabarka, Klasztor św. Onufrego w Jabłecznej, Cerkiew Opieki Matki Bożej w Dubiczach Cerkeiwnych i wiele, wiele Narodowe – na odcinku Przemyśl-Suwałki szlaku GV będziecie mieli okazję przejechać przez Roztoczański Park Narodowy i Białowieski PN. Dalej szlak zahacza o Narwiański PN, biegnie przez Biebrzański PN (trasa wiedzie słynną Carską Szosą, na której podobno można spotkać łosie), a tuż przed Suwałkami rozciąga się jeszcze Wigierski PN. A choć nie leży bezpośrednio na trasie, to warto również zboczyć kawałek do Poleskiego miejscowości – miasta z pięknie zachowaną starówką m. in. Tykocin, czy Chełm, obydwa mogą poszczycić się bogatą kulturą ukształtowaną przez mniejszość Żydowską czy Ormiańską, obecną na terenach Rzeczpospolitej. Warto również zboczyć ze szlaku i odwiedzić perłę renesansowej architektury, czyli Zamosć. Niemniej ciekawe bywają wsie – w pobliżu szlaku rozciąga się Kraina Otwartych Okiennic, gdzie podziwiać można piękne podlaskie domki z bogato zdobionymi okiennicami, a jeszcze dalej zboczyć można do Kruszynian – wsi polskich wymienionymi, na szlaku zobaczycie wiele interesujących miejsc, które szerzej opiszę w części tekstu, poświęconej przebiegowi drogi i manowce, czyli jak wyznaczono trasęW czasie podróży szlakiem Green Velo, poza pięknymi widokami, uderzył mnie też 1920w, 800w, 300w, 1536w, 480w" sizes="(max-width: 1920px) 100vw, 1920px" />Zarówno w województwie podkarpackim, jak i na większej części trasy przez województwo lubelskie dominującym typem nawierzchni na szlaku Green Velo jest asfalt. Czasem naprawdę dobrej jakości, innym razem nieco gorszy i trochę dziurawy (głównie w przygranicznych miejscowościach) – ale jednak asfalt. Przy większych szosach przeważnie pojawiają się drogi dla rowerów (albo przynajmniej wydzielony pas), a w pobliżu większych miejscowości (i przez nie) często ciągną się ciągi pieszo-rowerowe (te już bywają nieco prowizoryczne). Odcinki dróg gruntowych, czy dróg polnych zdarzają się tu sporadycznie, bywają relatywnie krótkie i mało uciążliwe. Przede wszystkim nie natknęliśmy się w tych okolicach na piaszczyste łachy, co poczytuję sobie za plus (aczkolwiek podróż odbyliśmy po okresie sporych opadów, więc możliwe że piach gdzieś tam się czaił, zamaskowany wilgocią).Tak więc sytuacja nawierzchni prezentuje się całkiem przyzwoicie w lubelskim i podkarpackim, natomiast nie ma co owijać w bawełnę, na Podlasiu zaczyna się dramat. Wkrótce po przekroczeniu Bugu powitają Was pierwsze szutrowe drogi, a potem na całym odcinku trasy odcinki asfaltowe co rusz przetykane są drogami gruntowymi i szutrami, na których bardzo często występuje tzw. tarka – czyli mocno pofałdowana nawierzchnia, która jest efektem działania kół samochodowych. Nie muszę chyba objaśniać jak wygodnie się po tym jedzie rowerem. Na domiar złego w lasach czai się piach, który jest prawdziwym utrapieniem, jeśli nie macie szerokich opon. Ale to jeszcze nie koniec, bo w paru miejscach (na szczęście bardzo sporadycznie i na krótkich odcinkach) natkniecie się na kocie łby (!!!). Tak, kocie łby na szlaku rowerowym. Dobra wiadomość: na oficjalnej stronie Green Velo znajdziecie mapę, która pozwoli Wam sprawdzić nawierzchnię dowolnego przejadę Green Velo na oponach szosowych? Nie na opony założyć na Green Velo?Odpowiedź brzmi: to zależy. Jeśli jedziesz na Podlasie, załóż najszersze, jakie wejdą do ramy (oczywiście mam na myśli ramy trekkingowe/crossowe/gravelowe, czyli tak do 2,0/2,1 cala max). Jeśli jedziesz przez Podkarpacie/lubelskie, nawet opony 1,5/1,6 cala spokojnie dadzą radę. Jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć: Green Velo to jedna sprawa, ale w pobliżu szlaku znajduje się kilka ciekawych miejsc, do których warto zjechać (np. Poleski Park Narodowy) i w takich sytuacjach trzeba przygotować się na nawierzchnię nieco bardziej w stylu się we wschodniej Polsce, czyli oznaczenie szlakuTutaj oceniam na trójkę z plusem. Na całej długości Green Velo będą towarzyszyć Wam charakterystyczne, pomarańczowe tabliczki, których zadaniem jest wskazywać drogę. Od czasu do czasu znajdują się na nich dodatkowe informacje, np. o nachyleniu terenu, czy odległości do celu. Z kolei przy rozwidleniach szlaku tabliczki wskazują miejscowość, do której zmierza konkretna wszystko byłoby fajnie, bo tabliczki faktycznie gęsto porozstawiane są na trasie. Tylko że, jak na złość, zdarzyło się kilka razy, że drogowskaz gdzieś wcięło. Oczywiście (zgodnie z prawami Murphy’ego) było to w miejscach strategicznych, czyli np. zwrot o 90 stopni i szlak odbija w pole. Gdyby nie ślad trasy na GPSie, w takiej sytuacji można byłoby łatwo zgubić drogę. Więc mimo powszechnych oznaczeń wciąż polecam zabrać ze sobą albo nawigację, albo przynajmniej papierową mapę żeby mieć punkt odniesienia w razie zboczenia z trasy. Bo żaden bocian Wam drogi nie wskaże. Takie są te bociany!Czasem w górę, czasem w dół, czyli ukształtowanie terenuA takie zboczenie mogłoby okazać się bardzo małoprzyjemne, jeśli wiązało by się ze wspinaczką na wzgórze. Albowiem musicie wiedzieć, że choć odcinek szlaku, który przemierzyliśmy, na przeważającej długości prowadzi przez obszary powszechnie uznawane za nizinne, to wcale nie oznacza jazdy po nawierzchni płaskiej jak W miarę płaskie jest jeszcze Podlasie, natomiast na pozostałej części trasy raz po raz będziecie pokonywać mniejsze i większe górki. Nie ma się czego obawiać, bo nachylenia nie są tu specjalnie duże – na oznaczeniach dominują wartości nachylenia w granicach 3%-4%, sporadycznie zdarza się 5%, a ze dwa, może trzy razy pokonaliśmy podjazd o wartości 6%. Dla kogoś obytego z pogórzem sudeckim, gdzie wartości nachyleń sięgają nawet 11% takie liczby wzbudzają co najwyżej lekki warto pamiętać, że podczas jazdy z sakwami nawet niewielkie przewyższenia dają się we znaki bardziej niż podczas jazdy bez obciążenia. A ponieważ górek jest dużo, to jeśli nie macie wyrobionej kondycji, szybko mogą się stać męczące. Dlatego na wyprawę polecam wyposażyć się w miękkie przełożenia. Tu piję głównie do posiadaczy coraz popularniejszych rowerów typu gravel, gdzie korby szosowe są (niestety) ciągle normą. Na trekkingu z trzyrzędową korbą i kasetą przynajmniej 11-32 tutejsze górki nie powinny być żadnym województwie lubelskim znajduje się jeden, wyjątkowo chamsko poprowadzony fragment szlaku Green Velo, o czym czuję się w obowiązku poinformować. Około 10 km na południe od miejscowości Krasnystaw, na wysokości wsi Dworzyska, szlak odbija nagle gwałtownie w lewo, tylko po to, by poprowadzić nas stromą gruntową drogą na szczyt wysokiego wzgórza. Potem skręca w pola. Nie wiem dlaczego ktoś zadecydował, że ta wspinaczka jest lepszym rozwiązaniem niż jazda w linii prostej przez Latyczów. Dlatego uprzedzam. Własny dach nad głową, czyli noclegiPlanując podróż Wschodnim Szlakiem Rowerowym lepiej zrobić małe rozeznanie jeszcze przed podróżą i zaplanować wcześniej gdzie będziecie nocować. Campingi, pola namiotowe i gospodarstwa agroturystyczne porozrzucane są na trasie bardzo nieregularnie – niektóre odcinki charakteryzują się sporym ich natężeniem (zwykle w pobliżu bardziej popularnych turystycznie miejscowości, parków narodowych itp.). Z kolei gdzie indziej (np. w najbliższych okolicach Przemyśla) próżno szukać choćby czasie naszych podróży szlakiem Green Velo odwiedziliśmy kilka komercyjnych campingów i prywatnych pensjonatów, które z czystym sumieniem mogę polecić: Camping nr 253 “Duet” w Zamościu – skromny, ale zadbany i niedrogi, Pola namiotowe w Poleskim Parku Narodowym – Wszystkie pola posiadają zadaszenia i ławeczki, miejsce na ognisko (wraz z udostępnionym drewnem na opał) oraz podstawowy sanitariat w postaci toi-toia. Ponadto pole Łowiszów posiada dostęp do bieżącej wody i łazienkę (i w dlatego może być dość mocno oblegane w sezonie). Nocleg nie jest darmowy, jednak opłata jest naprawdę symboliczna – za jedną noc płaciliśmy łącznie 6 zł za dwie osoby i namiot. Opłatę należy uiścić w siedzibie PPN w Urszulinie, gdzie nabędziecie również bilety wstępu do parku. W obrębie parku dostępne są 4 pola namiotowe: Babsk – na szlaku do Jeziora Wytyckiego,Łowiszów – pomiędzy Jeziorem Wytyckim a Durnym Bagnem,Perehod – w pobliżu ścieżki przyrodniczej o tej same nazwie,Łomnica – przy szlaku nad Jezioro Moszne – to pole położone jest tuż koło drogi, więc raczej nie polecałbym go na noclegAgroturystyka nad Bugiem w Szumince, za Włodawą – kwatera u miłej Pani, z możliwością zamknięcia rowerów w bezpiecznym miejscu,Agroturystyka Remesz w miejscowości Homoty, niedaleko Grabarki – kolejna prywatna kwatera, również z możliwością przechowania rowerów w bezpiecznym miejscu,Camping u Michała w Zastawie, koło Białowieży – również małe, kameralne pole namiotowe,Eurocamping w Suwałkach – potężne, nowoczesne i świetnie wyposażone pole namiotowe, do tego w naprawdę przystępnej “na dziko”Jeśli planujecie noclegi na dziko, pod namiotem, to musicie wiedzieć, że na niektórych odcinkach Green Velo znalezienie odpowiedniej miejscówki bywa problematyczne. Na Podlasiu raczej idzie gładko – wokół pełno jest łąk, pastwisk i nieużytków i znalezienie dogodnego miejsca na uboczu zwykle nie stanowi problemu. Trudniej bywa na Podkarpaciu, a najtrudniej w Lubelskiem, gdzie miejscami ciągną się hektary pół uprawnych. Ziemie są tu urodzajne i czasami na przestrzeni wielu kilometrów ze świecą szukać choćby skrawka wykoszonej łąki. Dlatego na tym odcinku poszukiwania warto rozpocząć wcześnie, nawet 2-3 godziny przed znajdziecie też kilka sprawdzonych miejscówek, które nadają się na rozbicie namiotu (oczywiście wszystkie zostały naniesione na mapę):Plaża Chałupki Dusowskie – niespełna 20 km od Przemyśla, tuż po przekroczeniu Sanu, znajdziecie dwa niewielkie stawy. Co prawda nie spaliśmy tutaj, ale miejsce wydaje się całkiem niezłe na dziki nocleg. Kamieniołom Nowiny – koło miejscowości o te samej nazwie – malowniczy, nieczynny kamieniołom, który jest też miejscową atrakcją. Znajduje się tu wieża widokowa oraz zadaszenie ze stolikami. Bardzo przyjemne miejsce na nocleg, jednak minus jest taki, że wieczorem będą się tutaj kręcić ludzie – zwłaszcza w okolicach przeprawa promowa Gnojno-Niemirów – przeprawa aktualnie nie funkcjonuje, jednak na miejscu znajdziecie pozostałości infrastruktury – MOR, toaletę i rozległą łąkę nad samym Bugiem. Można Barć w Budach – samo serce Biebrzańskiego Parku Narodowego. Nie jest to do końca nocleg na dziko, ale nie jest to też komercyjna agroturystyka czy camping. Mieszka tu Krzysztof Kawenczyński, Król Biebrzy 😉 Niezwykłe miejsce i każdemu polecam je odwiedzić, choć do Bud trzeba przedzierać się po piachu drogą przez las. Miejsce odpoczynku we wsi Kuligi – nad sama rzeką na uboczu wsi znajduje się kawałek wykoszonego terenu i mała wiatka. Można też wykąpać się w nad jeziorem Krzywe – obok MOR znajduje się spory kawałek terenu użytkowany jako pole namiotowe. Teoretycznie jest to komercyjny camping, ale kiedy byliśmy tu w maju pole było jeszcze odpocznę na MORze (a może nie)Jednym z bardziej charakterystycznych elementów infrastruktury są MORy, czyli Miejsca Obsługi Rowerzystów. Co prawda bardziej adekwatną nazwą byłyby MSRy (Miejsca Samoobsługi Rowerzystów), bo na tych MORach nikt nas obsługiwać nie będzie, ale akurat nazwa MSR jest już zarezerwowana dla znanej marki produkującej sprzęt outdoorowy. Więc niech już będzie ten MOR. Kwestię nomenklatury odłóżmy na bok i przyjrzyjmy się co na takim miejscu obsługi (bądź samoobsługi) możemy wyposażeniem MORu są ławki i stoliki, zadaszenie w postaci wiatki, stojaki na rowery (a jakże), śmietniki i enigmatyczna pergola ułożona w kształt czworoboku (ale otwarta z jednej strony, więc w sumie to trójboku). Pergoli zwykle nic nie porasta, więc cel jej bytowania na MORach pozostaje dla mnie nieodgadniony. Przy MORze znajduje się naogół tabliczka informacyjna z przebiegiem szlaku Green Velo i dodatkowymi informacjami. Niestety tabliczka taka jest całkowicie generyczna i dokładnie te same informacje znajdziecie na takiej tablicy pod Białowieżą, jak i na podkrpackiej wsi. Szkoda, że twórcy szlaku nie zdecydowali się trochę bardziej zregionalizować tych tablic, dodając informacje o najciekawszych atrakcjach w skoro już się czepiam, to przyczepię się również do śmietników. Z jakiegoś powodu twórcy podkarpackiego i lubelskiego odcinku szlaku nie byli w stanie zaprojektować śmietnika, który spełnia swoją funkcję. Zamiast tego stworzyli skrzynię z trzema drucianymi obręczami w środku. Worki z tych obręczy notorycznie spadają i w efekcie segregację diabli biorą, bo w obrębie całej skrzyni walają się przemieszane śmieci, które wypadły z MORach można odpocząć, schować się przed ulewą, albo przygotować posiłek. I jedna uwaga – w regulaminie korzystania z tych obiektów wyraźnie stoi, że nie stanowią miejsca obozowania, więc nie powinniście wykorzystywać ich jako darmowych campingów. Zresztą przeważnie byłoby to dość trudne ze względu na lokalizację obiektów, która jest moim zdaniem największym zastrzeżeniem. Bo chociaż MORY rozstawione są w miarę często (acz nieregularnie), to najczęściej umiejscowione są w centrach lub na obrzeżach miejscowości, przy wiejskich świetlicach czy remizach OSP. I świetnie, że takie miejsca powstały, natomiast nawet w niewielkiej wsi zwykle bez problemu znaleźć można miejsce, w którym można przysiąść, czy schować się w czasie burzy (choćby zadaszony przystanek autobusowy). Niestety MORów brakuje tam, gdzie ich najbardziej potrzeba, czyli np. kiedy jedziemy wiele kilometrów przez pola obsiane pszenżytem, bez choćby jednego drzewa w zasięgu wzroku. MORów też wówczas nie uświadczycie. Tak jest zwłaszcza na Podkarpaciu i w Lubuskiem, natomiast na Podlasiu sytuacja wygląda nieco lepiej i niektóre MORy faktycznie zlokalizowane są na uboczu. Dokładaną lokalizację MORów znajdziecie w załączonej do posta szlaku Green Velo na odcinku Przemyśl – BiałystokW tej części artykułu zdam Wam relację z naszej tegorocznej przygody na Wschodnim Szlaku Rowerowym. Znajdziecie tu opis naszej trasy wraz z wartymi uwagi miejscami i ciekawostkami na ich Twierdzy PrzemyślNasza podróż rozpoczyna się w Przemyślu. Na dworcu głównym pojawiamy się zmęczeni i głodni, po ponad ośmiu godzinach spędzonych w pociągu z Wrocławia (uwzględniając tradycyjne w PKP opóźnienie), wobec tego wycieczkę po jednym z najstarszych miast Podkarpacia rozpoczynamy od poszukiwania kebaba. Po zdobyciu pożywienia i szybkim rzucie oka na rynek udajemy się w stronę Sanu. Tutaj do wyboru mamy dwie opcje: Możemy wjechać na Green Velo i podążać dalej szlakiem wzdłuż możliwość to ruszyć w przeciwną stronę, w górę Sanu i kierować się szlakiem, który okala miasto od północy. Szlak ten pozwala zwiedzić północny odcinek austriackiej Twierdzy Przemyśl rozpoczęto w XVIII wieku, w czasie wojny krymskiej. Kiedy w konflikt pomiędzy Imperium Osmańskim a Carską Rosją zaangażowały się państwa Europy Zachondniej, stosunki rosyjsko-austriackie uległy znacznemu pogorszeniu. W obawie przed ekspansją Rosji, Austriacy postanowili umocnić strategicznie umiejscowiony Przemyśl, budując 17 fortów na okręgu o obwodzie około 45 km wokół miasta. W czasie pierwszej wojny światowej Przemyśl był jedną z największych fortec Europy (ustępował jedynie Antwerpii i Verdun), a w trakcie wojny przetrwał aż trzy oblężenia. Pierwsze dwa w 1914, kiedy austriacką załogę fortecy oblegały oddziały rosyjskie. Drugie z tych oblężeń zakończyło się zdobyciem Przemyśla przez carskie wojska, które jednak nie weszły w posiadanie twierdzy na długo. Już w maju 1915 Austriacy przystąpili do kontrataku by po około miesiącu walk obić Przemyśl z rąk forty udostępnione są dla zwiedzających. Część z nich znajduje się na południu miasta, część na wzgórzach na północ od Przemyśla. Decydujemy się na trasę północną, gdzie droga prowadzi dość mocno pod górę. Po drodze obejrzeć możemy 8 fortów, ale nie wszystkie z nich są równie imponujące. Na pewno warto zatrzymać się przy forcie VIII (“Łętownia”), forcie X (“Orzechowce”) oraz forcie XI (“Duńkowiczki”). Z kolei fort XII “Werner” zamieniony został w muzeum, w którym można dowiedzieć się nieco więcej na temat historii wokół fortów łączy się w końcu ze szlakiem Green Velo, gdzie docieramy wieczorem. Mijamy pod drodze arboretum Bolestraszyce, które o tej porze jest już nieczynne. Udajemy się nad San celem znalezienia miejsca na nocleg i tu przeżywamy małe zaskoczenie -brzegi rzeki są dzikie i nieokiełznane, a poza nimi wokół tylko obsiane pole. I w takiej sytuacji spotyka nas szczęśliwy traf – otóż natknęliśmy się na właściciela jedynej działki nad Sanem, która nadaje się na nocleg. Pozdrawiam Pana Jurka, który nie tylko pozwolił nam się tu rozbić, ale wręcz do tego zachęcał!Cerkwie podkarpaciaKolejny dzień upływa nam na podziwianiu podkarpackich cerkwi. Szlak Green Velo częściowo pokrywa się z zasięgiem szlaku architektury drewnianej i możecie znaleźć tu wiele naprawdę pięknie zachowanych i odrestaurowanych kościołów. Jeden z pierwszych przez nas napotkanych to pochodząca z początku XVII wieku i wpisana na listę UNESCO cerkiew w Chotyńcu. Nieco dalej, w Młynach, znajduje się dawna cerkiew Opieki Matki Bożej, która obecnie pełni rolę kościoła rzymskokatolickiego. Z kolei w Radrużu podziwiać możemy pochodzącą z XVI wieku (i tym samym jedną z najstarszych), pięknie zachowaną cerkiew św. Paraskewy. Położony na niewielkim wzgórzu i otoczony kamiennym murem kościół pełnił jednocześnie rolę warowni, w której okoliczni mieszkańcy mogli chronić się w razie tatarskich najazdów. Nowe Brusno – kolejna cerkiew św. ParaskewyŚwięta Paraskewa zyskała sobie całkiem pokaźne grono poświęconych jej świątyń. Na jeszcze jedną- i do tego jedną z najciekawszych- natknęliśmy się w miejscowości Nowe Brusno. Drewniany kościół pochodzi z początku XVII wieku i w ostatnich latach przeszła generalny remont, który pozwolił jej odzyskać dawną świetność. Wyposażona w trzy wdzięczne, drewniane kopuły, cerkiew w Nowym Bruśnie to jeden z najpiękniejszych kościołów, które widzieliśmy na Brusno zasługuje na uwagę także z innego powodu. Już od średniowiecza, zarówno tutaj, jak i w sąsiednim (nieistniejącym już) Starym Bruśnie, mieściło się regionalne centrum kamieniarstwa. W okolicznych lasach i na cmentarzysku w Starym Bruśnie można podziwiać słynne krzyże nad TanwiąKierujemy się dalej Green Velo, podziwiając malownicze pola i lasy aż do miejscowości Susiec, gdzie zbaczamy ze szlaku w stronę rezerwatu Nad Tanwią. Przy wejściu na szlaki umiejscowiony jest parking i rekonstrukcja przejścia granicznego. Niedaleko znajduje się obelisk, upamiętniający miejsce, w którym w roku 1901 Józef Piłsudski przekroczył granicę rosyjsko-austriacką, stwierdzając, że niczem jest wraży kordon przeciw potędze ducha narodu pieszy wzdłuż rzeki Tanew, choć bez wątpienia malowniczy, jest też wąski i kręty i zdecydowanie nie nadaje się do jazdy rowerem. Wobec tego wybieramy drogę asfaltową, która prowadzi nas do miejsca zwanego szumami. Owe szumy to malownicze kaskady, które ciągną się na tym odcinku Tanwii, stanowiąc przy tym miejscową atrakcję turystyczną. Z szumów wracamy tą samą drogą na Green Velo. Kamieniołomy i stary kirkut w JózefowieNieczynny kamieniołom w Nowinach wyposażony jest w wieżę widokową, stoliki i ławeczki. Okazał się nie tylko malowniczym, ale też gościnnym miejscem, w którym spędziliśmy noc. Jedyną małą niedogodnością była spora liczba odwiedzających to miejsce osób, które kręciły się po kamieniołomie aż do późnej nocy. Kamieniołomy w tych okolicach występują dość licznie. Kolejny znajduje się kilka kilometrów dalej, w Józefowie. I tu również stoi wieża, jednak bardziej okazała, jako że bardziej okazały jest i cały ciekawszy od samego kamieniołomu jest miejscowy cmentarz, a właściwie cmentarzysko na południowo-zachodnim skraju wioski. Jest to kirkut, czyli cmentarz żydowski. Znajduje się tu około 400 nagrobków, ustawionych w 35 rzędach. W śród nich wyróżnić można także rzadko spotykaną parcelę, przeznaczoną na groby dziecięce. Najstarsza macewa, czyli kamienna stela nagrobna, pochodzi z 1743 roku. Czy wiesz, że……mniejszość żydowska stanowiła znaczący odsetek mieszkańców Józefowa, a od 1820 roku do lat 50. XIX wieku działała tu słynna w całym kraju drukarnia ksiąg hebrajskich, założona przez żydowską rodzinę Waxów?Padwa PółnocyMniejszość żydowska była też obecna w jednym z najbardziej znaczących miast regionu, do którego udajemy się w dalszej drodze. Zamość, bo o nim mowa, założony został w 1580 roku przez Jana Zamoyskiego, hetmana wielkiego koronnego, będącego jedną z najwybitniejszych postaci w historii Rzeczpospolitej Obojga nie leży bezpośrednio na trasie Green Velo. By dostać się do Zamościa trzeba nadłożyć około 30 km. Niestety, dojazd rowerem nie jest idealny, a drogi są bardzo ruchliwe. Najlepiej jest odbić w Zwierzyńcu w stronę Wólki Wieprzeckiej i w tejże miejscowości przejechać na drugą stronę rzeki Topornica, aby uniknąć jazdy drogą 849 (bardzo ruchliwa). Tutaj, kierując się spokojną leśną drogą, wyjedziemy w Zamościu koło zalewu i rotundy. Wrócić trzeba będzie tą samą drogą. Stare miasto w Zamościu jest po prostu niesamowite. Otoczone czerwonym pierścieniem umocnień z bastionami, furtami i bramami miasto do dziś sprawia wrażenie prawdziwej fortecy. Na Rynku Wielkim biały ratusz ze strzelistą wieżą sąsiaduje z kolorowymi Ormiańskimi Kamienicami. Zespół budynków wyposażonych w charakterystyczne podcienie i bogate zdobienia powstał w XVII wieku. Kamienice pierwotnie należały do kupców i rzemieślników ormiańskich, a dziś w części z nich mieści się Muzeum Zamojskie. W zachodniej części starego miasta wzniesiono pomnik hetmana Zamoyskiego, a dalej mieści się Muzeum w Arsenale, którego zwiedzania – jako miłośnik historii i militariów RON – nie mogę sobie odmówić. Z kolei w południowo-wschodniej części starego miasta, w pobliżu jednego z bastionów, znajduje się punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę starówki. Niestety rowery trzeba pozostawić kawałek dalej. W Hubale świszczą SusłyNoc spędzamy na sympatycznym campingu w Zamościu, a z rana ruszamy w drogę powrotną na szlak Green Velo. Zatrzymujemy się na drugie śniadanie (i żeby przesuszyć do końca pranie) koło zielonej łąki, przy tabliczce z napisem Rezerwat przyrody “Hubale”. Szybko okazuje się, że miejsce jest znacznie ciekawsze niż początkowo przypuszczaliśmy i to nie tylko ze względu na rezerwat został utworzony w celu ochrony susłów, które żyją pośród okolicznych kurhanów. Suseł perełkowany występuje zaledwie na kilku stanowiskach w naszym kraju, przy czym wszystkie mieszczą się we wschodniej Polsce. Odkrywszy cel istnienia rezerwatu, zakładam obiektyw o ogniskowej 100-300 mm i ruszam na łowy. Wkrótce udaje mi się uchwycić sympatycznego gryzonia, który wychyla główkę spośród Chrząszcz brzmiący w trzcinie i ChełmZ Zamościa wracamy do Zwierzyńca. Miasto znajduje się na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego i w jego okolicy przebiegają liczne szlaki piesze i rowerowe. Sama nazwa miejscowości zobowiązuje i koło zwierzyńca mijamy zagrody, w których brykają sobie koniki polskie i owce. Nie zatrzymujemy się jednak na dłuższy pobyt w RPN, tylko mkniemy dalej Green Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie. Dlatego decydujemy się zajechać do miasta, a na szczebrzeszyńskim rynku znajdujemy pomnik chrząszcza. Mało tego! Okazuje się, że w mieście chrząszcze są dwa, a ten na rynku wcale nie jest najciekawszy. O wiele ładniejszy chrząszcz znajduje się około 600 metrów dalej, koło niewielkiego źródełka, w pobliżu rzeki wieprz. Potem jedziemy do Chełma. Po drodze trafia nam się miła niespodzianka – zalew Żółtańce nad którym spędzamy poranek, odpoczywając w słońcu nad wodą. Przy wjeździe nad Zalew jest MOR, natomiast nie mam pojęcia dlaczego ktoś miałby z niego korzystać, skoro dalej nad wodą również dostępne są stoliki i ławeczki. Podobnych świetnie przemyślanych MORów na trasie GV znalazłoby się całkiem sporo. Chełm to kolejne miasto z długą historią. Pamiętacie ze szkoły o tym jak Chrobry wyprawił się na Ruś i odbił Grody Czerwieńskie? Jeden z tych grodów znajdował się właśnie na terenie dzisiejszego Chełma. Prawdopodobnie w miejscu Kopca Niepodległości, na którym dziś wznosi się wielki krzyż. Na bardzo ładnie zachowanym rynku pozostawiono zrekonstruowane pozostałości starego ratusza i miejskiej studni, z której można napić się wody. Jednym z ciekawszych zabytków miasta Chełm są podziemia kredowe – kompleks korytarzy wykopanych na skutek stuleci eksploatacji pokładów kredy piszącej, które znajdują się pod miastem. Niestety, ze względu na COVIDa zwiedzanie odbywa się w dziwnych przedziałach czasowych i musielibyśmy czekać zbyt długo na naszą kolej. A niestety, czas mamy ograniczony. Wobec tego ze zwiedzania podziemi musieliśmy zrezygnować. Łosie w Poleskim Parku NarodowymKawałek za Chełmem (w sumie to spory kawałek) ponownie zjeżdżamy z Green Velo, tym razem kierując się w stronę miejscowości o wdzięcznej nazwie Urszulin, w Poleskim Parku Narodowym. W tymże Urszulinie znajduje się siedziba parku, gdzie można nabyć bilety wstępu i opłacić nocleg na jednym z campingów – decydujemy się ba Babsk, co kosztuje nasz całe 6 zł za noc (za dwie osoby). Zjadamy też bardzo, bardzo, bardzo bardzo bardzo dużą pizzę w, poleconej nam przez innego rowerzystę, miejscowej pizzerii (którą to pizzerię my również polecamy). Właściwie to zjadamy jej pół, a resztę zabieramy ze sobą na spędzamy na polu namiotowym Babsk, gdzie mamy do dyspozycji wiatę i drewno, a wszystko to tylko do naszej dyspozycji. Następnego dnia robimy pętlę po Parku, zwiedzając miejscowe atrakcje. Istotą parku jest konserwacja obszarów podmokłych łąk i obszarów bagiennych, będących charakterystycznym elementem krajobrazu Polesia, ogromnej nizinnej krainy, rozciągającej się w dorzeczu Prypeci i Bugu. Większa część obszaru Polesia znajduje się na terenie Białorusi i Ukrainy, natomiast polski fragment ciągnie się przez województwo lubelskie. Bagna i moczary są doskonałym terenem do obserwacji ptaków i nie tylko, bo na obszarze parku bytuje także liczna populacja łosia. I na platformie widokowej nad Durnym Bagnem udaje nam się jednego Poleskim Parku Narodowym zaznaczyłem kilka szlaków i generalnie warto zwiedzić je wszystkie, może poza Obozem Powstańczym, który nie był szczególnie ciekawy (zabrakło na nim zwłaszcza obozu powstańczego). Szczególnie interesujące są kładki przez bagna oraz szlaki poprowadzone nad jeziorami. Bardzo malowniczo prezentuje się jezioro wiesz, że……Jezioro Moszne miejscami osiąga nawet 17 metrów głębokości?Krystalicznie czysta woda sprawia, że z pomostu widokowego możemy podziwiać dno, które wydaje się być bardzo płytko. W rzeczywistości na dnie zalegają ogromne pokłady mułu, spiętrzone na wiele metrów. Wracając na szlak spotykamy jeszcze jednego łosia. I było to już naprawdę bliskie spotkanie, bo wielki rogaty byk przekraczał drogę dosłownie kilka metrów przed naszymi rowerami. Wzdłuż Bugu i do JabłecznejWycieczka do Poleskiego Parku Narodowego sprawiła, że ominęliśmy Sobiborski Park Krajobrazowy i możliwość podziwiania rzeki Bug. Dalej szlak Green Velo biegnie w prawdzie wzdłuż rzeki, ale przez wiele kilometrów nie zbliża się do Bugu na tyle, żeby można go było w ogóle dostrzec ze szlaku. Sytuacja zmienia się dopiero w okolicach Jabłecznej, gdzie ponownie odbijamy ze szlaku, aby zwiedzić Monaster św. Onufrego z XV wieku, w którym przechowywana jest cudowna ikona tegoż świętego. Po drodze napotykamy drzewo obwieszone dewocjonaliami. Sam klasztor bije po oczach bielą i wiesz, że……w nocy z 21 na 22 września 1990 z klasztoru zrabowano ikonę św. Onufrego i Jabłeczyńską Ikonę Matki Bożej? Monaster odzyska święte obrazy dopiero w sierpniu 1994 po zapłaceniu pokaźnego okupu w wysokości 10 tys. daje nam również pierwszą możliwość spojrzenia na Bug, a dokładniej na przebiegającą tędy granicę Rzeczpospolitej i Białorusi. Sanktuarium Unitów Podlaskich A skoro już powróciliśmy do tematu świątyń, to nieco ponad 20 km dalej, w Kostomłotach, przyszło nam podziwiać jeden z ciekawszych kościołów na trasie, a mianowicie Cerkiew św. Nikity Męczennika. Cerkiew ciekawa jest ze względu na obrządek, bo jak głosi tablica informacyjna, jest to jedyna na świecie katolicka parafia neounicka obrządku bizantyjsko*-słowiańskiego. Ale co to właściwie znaczy? Ano, kościół unicki, znany także jako kościół grekokatolicki był dość odważną próbą zjednoczenia obrządku prawosławnego i katolickiego. Unię między kościołami zawarto w Brześciu w 1596 roku, a członkowie kościoła zachowali bizantyński ryt liturgiczny, jednocześnie przyjmując dogmaty katolickie i zwierzchność kościół grekokatolicki swobodnie rozwijał się tylko do zaborów. W XIX wieku władze carskiej Rosji przystąpiły do jego likwidacji, siłą zmuszając gekokatolików do przejścia na prawosławie (w 1875 roku zlikwidowano chełmską diecezję unicką)Kościół neounicki obrządku bizantyjsko*-słowiańskiego powołano na początku XX wieku w celu przywrócenia obrządku unickiego. Takie oto ciekawostki najbardziej lubię poznawać na tasie. Nie bez kozery mówi się, że podróże kształcą!*Strasznie nie lubię, kiedy ktoś pisze “bizantyjski”. Bizantyński! Przeprawa przez BugDalej Wschodni Szlak Rowerowy kontynuuje swój przebieg wzdłuż granicy. Mniej niż 50 km za Terespolem bieg rzeki i granica nagle rozdziela się, Bug zakręca na zachód, a szlak Green Velo razem z nim. Brzeg znajduje się na wysokiej skarpie, a unikalne walory przyrodnicze tego miejsca chroni rezerwat Szwajcaria Podlaska. Na skraju rezerwatu dumnie prezentuje się radziecki czołg T-34 (czyli ten sam model, co Rudy 102). Bug, choć piękny, stanowi na trasie przeszkodę, którą trzeba pokonać, a mostów w okolicy jak na lekarstwo. Rzekę należy przebyć promem i takie przeprawy na trasie Green Velo są dwie. Wybieramy pierwszą, Gnojno-Niemirów, licząc, że dalszy odcinek szlaku przejedziemy północnym brzegiem Bugu, który- przynajmniej na mapie- wydawał się bardziej malowniczy. Niestety, kiedy przybywamy na miejsce okazuje się, że przeprawa w Gnojnie jest tymczasowo nieczynna. Rzekomo ze względu na niski stan wody na rzece, która akurat wyglądała na dość głęboką. Następny prom relacji Zabuże-Mielnik na szczęście już funkcjonuje. Czeka nas tutaj też mała niespodzianka. Otóż trochę już promów widziałem, ale nie spodziewałem się, że prom na takiej dużej rzece będzie zasilany wyłącznie siłą ludzkich mięśni! Dwóch panów przewoźników ciągnie stalową linę za pomocą pręta z chwytakiem. Domyślam się, że nie jest to stanowisko pracy, na które czeka tłum chętnych. Co może tłumaczyć zamknięcie przeprawy w Gnojnie…Tuż za przeprawą, w Mielniku, warto jeszcze rzucić okiem na kopalnię kredy. Trzeba co prawda wdrapać się na wzgórze, ale na nim czeka platforma, z której rozpościera się dość ciekawa panorama. Miejscowe wzgórze obfituje w pokłady kredy, które zaczęto wykorzystywać już od XVI wieku. Co ciekawe, przez większość funkcjonowania wyrobiska kredę wydobywano ręcznie, wyłącznie na potrzeby okolicznych mieszkańców. Dopiero od 1952 pokłady kredy zaczęto eksploatować przemysłowo przy użyciu nowoczesnego sprzętu. Czy wiesz, że…?… kopalnia w Mielniku jest obecnie jedyną czynną odkrywkową kopalnią kredy w Polsce? Góra GrabarkaKolejny przystanek na trasie znowu związany jest ze sferą sacrum. Góra Grabarka jest najważniejszym w Polsce miejscem kultu prawosławnego. Znajduje się tu monaster żeński Świętych Marty i Marii oraz trzy klasztorne cerkwie (Przemienienia Pańskiego, Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość i refektarzowa – Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy). Według legendy geneza tego miejsca wiąże się z cudowną ikoną Chrystusa Zbawiciela, czczonej już w XIII wieku w Mielniku. Podczas tatarskiego najazdu mnisi z mielnika mieli ukrywać się z ową ikoną w okolicznych lasach i ostatecznie trafili na górę twierdzi tradycja, natomiast źródła historyczne wskazują, że kult góry Grabarki jest znacznie młodszy i narodził się na początku XVIII wieku, w czasie epidemii cholery w Siemantyczach. Oczywiście i z tą wersją wiążę się odpowiednia legenda. Tym razem to anonimowy mieszkaniec miasta doświadczył wizji, która kazała mu udać się z krzyżem na szczyt góry. Miejscowy duchowny unicki, ks. Paweł Smoleński zinterpretował sen jako objawienie boże i poprowadził lud na Grabarkę, gdzie przed zarazą uratowała ich woda z cudownego strumienia. Bez względu na to jaka jest prawda, Grabarka jest ciekawym miejscem samym w sobie, nawet abstrahując od kwestii sakralnych. W przeciwieństwie do, kipiących od przepychu, katolickich sanktuariów podobnej rangi, Grabarka prezentuje się nader skromnie, a główna cerkiew jest mała i drewniana. Ciekawe jest także otoczenie kościoła – znajduje się tu cały las wotywnych krzyży, które znoszą pielgrzymi rok w rok przybywający na święto Przemienienia Pańskiego. PodlasieBug, który przekroczyliśmy w Mielniku, na tym odcinku nie stanowi już granicy państwowej, ale rozdziela dwa województwa: mazowieckie i podlaskie. A wkrótce po pokonaniu rzeki rozciągają się przed nami znajome widoki Podlasia. Znajome, bo krowy i pastwiska, łąki, lasy i nieużytki przypominają nam wyprawę sprzed roku, kiedy pokonaliśmy odcinek szlaku z Białegostoku do Suwałk. Podlasie z jednej strony przyjazne jest rowerzystom-podróżnikom, bo miejsca pod namiot tutaj dostatek, a sielskie krajobrazy łechcą nasze poczucie estetyki jeszcze bardziej niż na wcześniejszym odcinku szlaku. Z drugiej strony podlaskie szutry, piaski i kocie łby przypominają mi dlaczego w tym roku założyłem dwucalowe opony…Białowieski Park NarodowyJeden z najstarszych Parków Narodowych w Polsce wita rowerzystów długą droga przez las. Przy okazji zajeżdżamy w kolejne miejsce kultu. W sercu lasu, na terenie uroczyska Krynoczka, kryje się Cerkiew Świętych Braci Machabeuszy, wzniesiona w pobliżu cudownego źródełka. Woda z niego pozyskana ma mieć moc leczenia chorób, a przybyli pielgrzymi zwilżają chore miejsce nasączoną w niej chusteczką, którą potem wieszają na ogrodzeniu za studnią. W Parku Narodowym szlak Green Velo zaprowadzi Was do rezerwatu pokazowego żubrów, gdzie podziwiać możecie nie tylko króla puszczy, ale także wilki, jelenie i inne dzikie wiesz, że…?… w połowie XIX wieku podjęto próbę stworzenia krzyżówki krowy i żubra, nazwanej żubroniem. Celem eksperymentu było wyhodowanie wytrzymałej i odpornej rasy bydła, która mogłaby być trzymana w chowie półdzikim. Próby niestety nie dały zadowalających wyników. Dziś na terenie całej Polski żyje tylko kilka żubroni, z czego dwa można zobaczyć w rezerwacie pokazowym na terenie Białowieskiego Parku pokazowy warto odwiedzić choćby ze względu na to, że przy powierzchni parku wynoszącej ponad 105 km² szanse na spotkanie żubra (czy innego dużego zwierza) w naturze, podczas rowerowej wycieczki przez puszczę, są raczej minimalne. Ale oczywiście nam się udało. Żartuję, to zdjęcie zrobiłem w rezerwacie też przejść się szlakiem Żebra Żubra po drewnianej kładce, żeby zobaczyć trochę dzikszą część puszczy. Kładka jest wąska i nie wolno po niej jeździć rowerem, więc będziecie musieli Białowieży koniecznie trzeba odwiedzić Skansen Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia. Na terenie muzeum znajdziecie dziewięć budowli drewnianych (domy mieszkalne, wiatraki i mała cerkiew), reprezentujących tradycyjne podlaskie budownictwo drewniane z XIX i początku XX wieku. Warto przy tym zaznaczyć, że wszystkie obiekty są autentyczne i zostały na teren skansenu sprowadzone z różnych zakątków Białowieża nie jest jakoś szczególnie ciekawa. Warto jeszcze zajrzeć do Parku Pałacowego i zobaczyć miejscową cerkiew. I w sumie tyle. Poza tym oczywiście można przejechać się szlakiem rowerowym przez puszczę, co też przez Puszczę BiałowieskąPrzez teren puszczy prowadzi kilka szlaków rowerowych. Decydujemy się na jeden z nich i ponownie zbaczamy ze szlaku Green Velo, żeby zagłębić się w las. A las faktycznie jest dziki i pierwotny, o czym przypominają liczne konary butwiejące pośród zdrowych, rosłych drzew. Niektóre dęby muszą być naprawdę bardzo stare, na co wskazują grube pnie, pnące się hen, wysoko w górę. Po drodze mijamy dwie ostoje żubrów, jednak nie ma co liczyć na to, że o tej porze roku uda się tu zaobserwować zwierzęta. Próbować należałoby zimą, kiedy żubry dokarmiane są z porozstawianych tutaj opuszczamy w pobliżu Zalewu Siemianówka, który znany jest z tego, że pojawił się w jednym z filmów z serii Opowieści z Narni. Kraina otwartych okiennicNiewiele kilometrów ujechaliśmy szlakiem Green Velo, a już pojawia się kolejna okazja do zboczenia z trasy. Tym razem pretekstem jest kraina otwartych okiennic – zespół wsi Trześcianka, Soce, Ciełuszki i Puchły. Nazwa tego obszaru wiąże się z bardzo charakterystycznym elementem miejscowej architektury. Tutejsze domy pochwalić się mogą bogatą gamą zdobień, widocznych szczególnie na kolorowych, drews="wp-block-quote">Pod lipą rosnącą na pagórku, na którym obecnie stoi cerkiew, zamieszkał stary człowiek cierpiący na obrzęk nóg. Modląc się pewnego dnia zauważył na wierzchołku drzewa obraz Matki Bożej i wkrótce jego choroba ustąpiła. Na pamiątkę tego wydarzenia miejsce to nazwano Puchły, od słowa opuchli, które w lokalnej gwarze oznaczało obrzęknięte Tatarzy w KruszynianachA skoro już zbaczamy z Green Velo często i chętnie, to na wysokości miejscowości Gródek ponownie zjeżdżamy ze szlaku w wynoszącą około 17 km drogę, która wiedzie głównie przez las. Sporo jest tu piachu, na szczęście opony 29× są w stanie przejechać po wszystkim. Trasa prowadzi nas na sam kraniec Polski, w pobliże granicy z Białorusią. Tutaj znajduje się niezwykle ciekawe miejsce – Kruszyniany. Wieś słynąca z tego, że zamieszkiwali ją (i po części zamieszkują po dziś dzień, choć nie są już liczni) polscy Tatarzy. Osada powstała 12 marca 1679 roku, kiedy Jan III Sobieski nadał zasłużonym Tatarom, biorącym udział w wojnie Rzeczpospolitej z Imperium Osmańskim, wsie: Kruszyniany, Nietupa, Łużany, oraz część Poniatowicz. W Kruszynianach osiadło 45 tatarskich rodzin. Lipkowie, bo tak się ich tutaj nazywa, wciąż kultywują własne tradycje, pielęgnując tatarską tożsamość. Tatarzy to ludność muzułmańska, a w Kruszynianach koegzystują obecnie trzy religie: prawosławie, katolicyzm oraz islam (a na początku XX wieku wieś zamieszkiwali również Żydzi). Lipkowie mają tutaj swój meczet. Meczet niezwykły, bo pozbawiony minaretów, za to pomalowany na zielono i do złudzenia przypominający tutejsze cerkwie. Z zewnątrz jedynie półksiężyce zatknięte na dwóch kopułach przypominają, że nie jest to kościół prawosławny. Meczet można zwiedzić za skromną opłatą, a w trakcie zwiedzania tatarski przewodnik opowie Wam więcej na temat historii swego ludu, miejscowych zwyczajów i anegdot z życia tatarskiej społeczności. Po zwiedzaniu meczetu warto zjaść także na tutejszy Mizar, na którym znajdują się nagrobki datowane nawet na XVIII wiek. Muzułmanie nie uznają ekshumacji, a w miejscu, w którym spoczywa człowiek nie można już pochować nikogo innego. Z tego powodu cmentarz zajmuje spory obszar, a historyczne nagrobki sąsiadują tu z całkiem współczesnymi. Te same nazwiska często powtarzają się na nagrobkach: Chaleccy, Masłowscy, Popławscy. Nazwiska typowo polskie i tylko niektóre orientalnie brzmiące imiona (Dżeneta, Mustafa) przypominają, że mamy do czynienia z ludnością nieco bardziej koniec wycieczki warto udać się na obiad do miejscowej restauracji Tatarska Jurta. I choć lokal nie mieści się w jurcie, to będziecie tu mieli niepowtarzalną okazję skosztowania tradycyjnych tatarskich specjałów. I na koniec do BiałegostokuPo powrocie z Kruszynian ostatni odcinek trasy tegorocznej wyprawy prowadzi nas w stronę Białegostoku. Jeśli nie macie dość zabytków sakralnych, to po drodze możecie odwiedzić jeszcze Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu, o długiej i burzliwej historii, który my z braku czasu musieliśmy niestety ominąć. Wkrótce docieramy do stolicy województwa podlaskiego, gdzie kończy się nasza tegoroczna przygoda. Odcinek z Białegostoku do SuwałkAle koniec jednej podróży wcale nie jest równoznaczny z końcem tego nieprzeciętnie długiego artykułu. Pora teraz na małą retrospekcję i cofnięcie się w czasie do połowy maja 2019, kiedy to pokonaliśmy drogę z Białegostoku do Suwałk. Odcinek ten, choć krótszy, jest niemniej ciekawy, albowiem przejeżdżamy tu przez aż trzy parki NarwiąPierwszym z nich jest Narwiański Park Narodowy, położony niespełna 25 km od stolicy województwa. Dojeżdżamy tu szlakiem Green Velo, poprowadzonym wzdłuż bardzo spokojnej drogi. W pierwszej kolejności udajemy się nad punkt widokowy na zerwanym moście w Kruszewie. Miejsce jest wyjątkowo pechowe jeśli chodzi o budowę mostów – wzniesione tu konstrukcje zawaliły się już dwa razy. Pierwszy most zbudowano w roku 1903 i zniszczony został w czasie I wojny światowej w 1915. Kolejny, długi i bardzo niestabilny, stanął w roku 1928. I wkrótce kolejna wojna światowa przyniosła mu zgubę. Co ciekawe, w obydwu przypadkach wojny wybuchały w 11 lat po postawieniu mostu. Taka przypadkowa, bądź co bądź, zbieżność szybko stała się przedmiotem legendy, mówiącej, że za zniszczeniami stoi sam szatan, który- oszukany przez pierwszych budowniczych mostu – miał na to miejsce rzucić klątwę. O wzniesieniu kolejnej przeprawy już nikt nie myśli, z obawy przed następną w tym miejscu rozlewa się meandrami pośród zarośli i sitowia. Z przeprawą przez rzekę mamy problem i my. Między miejscowościami Śliwno i Waniewo znajduje się kładka i szlak turystyczny, który pozwala przekroczyć Narew. Haczyk polega na tym, że fragmenty kładki są od siebie oddzielone i pomiędzy nimi trzeba przeprawić się na pomocą pontonowych promów na pontonów jest kilka i na całe szczęścicie, zanim wdrapaliśmy się na dwa pierwsze, turyści nadchodzący z drugiej strony uprzedzili nas, że na samym końcu szlaku ostatni prom jest nieczynny. Podobno wcześniej miał tu miejsce jakiś wypadek. Szkoda, że przy wejściu na kładkę nie ma żadnej informacji o takiej niespodziance. Ta drobna niedogodność zmusiła nas do zmiany planu i powrót do szlaku Green czli kolejne historyczne miastoKierując się dalej Green Velo w stronę Biebrzy, mijamy przepięknie zachowany Tykocin. Miasto może poszczycić się długą historią- prawa miejskie uzyskało już w 1425 roku z nadania księcia Mazowieckiego Janusza I Starszego. Nie dziwi więc, że na terenie Tykocina zachowało się ponad 100 zabytkowych obiektów. Najcenniejszy z punktu widzenia kulturowego jest (cytując za Wikipedią) Najstarszy zespół urbanistyczny historycznego Podlasia z zachowanym układem charakterystycznym dla miasteczka żydowskiego. Zresztą mniejszość pochodzenia żydowskiego wcale nie była w Tykocinie mniejszością, a sama osada stanowiła jeden z największych ośrodków kultury żydowskiej w przedwojennej Rzeczpospolitej. Czy wiesz, że…? … pierwsze dziesięć rodzin żydowskich sprowadził do Tykocina w 1522 roku wielki kanclerz litewski Olbracht Gasztolt. Tymczasem już w 1800 roku mieszkańcy pochodzenia żydowskiego stanowili ponad 70% ludności miasta, tworząc jednocześnie drugą co do wielkości (zaraz po Krakowie) gminę żydowską w Polsce. Wszyscy zainteresowani historią wyznawców judaizmu na terenach Rzeczpospolitej Obojga Narodów mogą tutaj zwiedzić Muzeum Kultury Żydowskiej, które mieści się w budynku dawnej synagogi. Z kolei na obrzeżach miasta znajduje się zrekonstruowany zamek Zygmunta II Augusta. Uwaga! Łosie na carskiej szosie!Tykocin opuszczamy od północnej strony, wąską uliczką, co ją kramy z pamiątkami zajmowały. Dalej jedziemy kawałek Podlaskim Szlakiem Bocianim, który biegnie równolegle do Green Velo, północnym brzegiem Narwi. Za miejscowością Sękowa Góra oba szlaki łączą się na odcinku prowadzącym w stronę miejscowości Osowiec. To słynna Carska Droga, która prowadzi nas przez Biebrzański Park powstała na przełomie XIX i XX wieku, by połączyć forty Łomża, Osowiec i Grodno. Na tym odcinku drogę wzniesiono na grobli usypanej na wcześniej niedostępnych bagnach. Przy drodze znajdują się charakterystyczne znaki ostrzegające przed spotkaniem z łosiem. Niestety, nie natknęliśmy się na żadnego. Wzdłuż carskiej szosy znajduje się kilka szlaków oraz wieże widokowe i pomosty, które pozwalają podziwiać piękno miejscowej przygody. Noc spędzamy na terenie parku. Sam Król Biebrzy użyczył nam skrawka swojej ziemi, abyśmy mogli rozstawić namiot. Pan Krzysztof to postać niezwykle ciekawa, człowiek który porzucił życie w stolicy aby osiąść w skromnym domku, blisko natury, w samym sercu Biebrzańskiego Parku Narodowego. W środku nocy budzi nas tętent kopyt stada półdzikich koni. To koniki polskie pana Krzysztofa, które biegają swobodnie po biebrzańskich łąkach, chroniąc je przed zarastaniem. Jeden z koników dobrał się do zalanej wodą menażki, w której moczyły się pozostałości przypalonej kolacji. Przy okazji poprzewracał nam rowery i musiałem go siłą odpędzać. Konik polski. Po angielsku: “konik horse” (serio).Twierdza OsowiecCarska droga w końcu doprowadza nas do Osowca-twierdzy, w którym mieści się siedziba parku oraz pozostałości carskiej twierdzy z drugiej połowy XIX wieku. Sama twierdza składała się z czterech strategicznie rozlokowanych fortów, z czego dwa (Fort II i Fort III) są aktualnie niedostępne. Ruiny Fortu IV (nowego) ciągną się w pobliżu carskiej szosy, po drodze do Osowca, i wytyczono tamtędy ścieżkę interesuje Fort I (Centralny), który co prawda jest własnością wojska, ale został częściowo udostępniony do zwiedzania turystom. Muszę jednak zaznaczyć, że zwiedzanie odbywa się w określonych godzinach i możliwe jest tylko przy udziale przewodnika. Ma to swoje plusy, albowiem przewodnik opowie Wam sporo na temat historii Osowca, a uwierzcie mi, że jest o czym opowiadać. W momencie powstania twierdza należała do najnowocześniejszych na świecie i stanowiła element sieci umocnień, które, w myśl ówczesnej doktryny wojennej Imperium Rosyjskiego, miały zabezpieczać jego obszar na linii Niemen-Biebrza-Narew-Bug-Wisła, chroniąc przed inwazją ze strony Prus. Niewielka, położona pośród biebrzańskich bagien twierdza pozostała niezdobyta przez cały okres I wojny światowej, mimo trwającego ponad pół roku oblężenia. Atak żywych trupówOsowiec przeszedł do historii na skutek dramatycznej i zarazem makabrycznej obrony Rosjan, nazywanej później atakiem umarłych. 6 sierpnia 1915 roku Niemcy rozpoczęli trzecią ofensywę. Dwa poprzednie ataki na fort okazały się nieskuteczne, dlatego tym razem dowództwo pruskie postanowiło wykorzystać straszliwą broń – gazy bojowe. Około godziny 4 nad ranem Niemcy okręcili kurki kilku tysięcy butli, zawierających mieszankę chloru i bromu. Chmura o szerokości około ośmiu kilometrów zasnuła twierdzę, zabijając całe załogi kompanii 9, 10 i 11, ponieważ Rosjanie nie posiadali na wyposażeniu twierdzy masek gazowych. Żołnierze ginęli okrutną śmiercią, kiedy trujący gaz wypalał ich płuca od środka. Z około 900 obrońców przy życiu pozostało ledwie stu, z czego większość w stanie agonalnym. Kiedy wiatr rozpędził tumany gazu, niemieckie oddziały weszły na teren Twierdzy Osowiec, spodziewając się znaleźć jedynie stos trupów. Zaskoczył ich jednak rosyjski kontratak. Garstka umierających żołnierzy, o twarzach obwiązanych zakrwawionymi szmatami, wyszło im na przeciw. Nie mieli już nic do stracenia. Wypluwając krew i fragmenty własnych płuc, z zachrypłym okrzykiem na ustach ruszyli do szarży na bagnety. Ten desperacki atak tak przeraził Niemców, że 7 batalionów Landwehry (czyli około 7000 ludzi) rzuciło się do panicznej ucieczki, pozostawiając twierdzę w rękach Rosjan. Kanał Rudzki, Kuligi i Czerwone BagnoHistoria twierdzy Osowiec przypomina nam jak potworna potrafi być wojna. Opuszczając to smutne miejsce ponownie rozstajemy się na jakiś czas ze szlakiem Green Velo, żeby zobaczyć Czerwone Bagno w pobliżu miejscowości Grzędy. Po drodze mijamy pozostałości zrujnowanego Fortu II (Zarzecznego), a jeszcze dalej przekraczamy Kanał Rudzki i jest to chyba jeden z najbardziej malowniczych fragmentów okazji doświadczamy też w pełnej rozciągłości wszystkiego, co Podlasie ma do zaoferowania rowerzyście, bo- poza sielskimi widokami- jedziemy (a właściwie idziemy, bo jechać się nie da) też piaszczystą drogą przez las i pokonujemy odcinek kocich łbów (i choć nie jest to fragment trasy Green Velo, to jednak poprowadzono tędy inny szlak rowerowy).Po drodze czeka nas też niespodzianka – elegancka wiata przy miejscowości kuligi, na dodatek przy samej rzeczce Jegrznia. Jak możecie się domyślić, zostajemy tu na noc. Samo Czerwone Bagno to bardzo ciekawy rezerwat, który powstał w celu ochrony pierwotnych bagien i wałów wydmowych (zwanych grzędami). Obszar jest duży i dlatego warto poruszać się w jego obrębie rowerem, choć niektóre szlaki można zwiedzić tylko pieszo. Znajdziecie tu nie tylko bagno i wydmy, a le też ścieżki edukacyjne, a umieszczone przy szlakach tablice przekazują sporo informacji na temat tradycyjnego osadnictwa w tych regionach, a nawet na temat bartnictwa. Powrót na Green VeloNa szlak wracamy dopiero za Augustowem, po drodze zwiedzając przy okazji sanktuarium w Studzienicznej. Dalej Green Velo prowadzi przez lasy, a przy uroczysku Podlipki znajduje się podręcznikowo położony MOR – brawo, właśnie w takich miejscach tych MORów potrzeba. W centrum lasu, a nie w centrum wsi. Szlak wiedzie wzdłuż Czarnej Hańczy, gdzie podziwiać można moczary i bagniska i w takim akompaniamencie docieramy w okolice Jeziora Park NarodowyCzwarty co do wielkości Park Narodowy w Polsce powstał w celu ochrony unikalnych walorów przyrodniczych i krajobrazowych wokół Jeziora Wigry. Krajobraz ten ukształtował lądolód, który cofając się na koniec ostatniej epoki lodowej, wyrzeźbił mozaikę jezior i wzgórz, pośród których ciągną się pola i lasy. Dziś znajdziecie tu liczne szlaki piesze, rowerowe, czy oczywiście kajakarskie. My najpierw zwiedzamy okolice klasztoru Kamedułów w udajemy się nad Jezioro Suchary, gdzie ścieżka edukacyjna pozwala podziwiać florę wokół bezodpływowych jeziorek, utworzonych właśnie przez lodowiec. Jeziorka te zwane są sucharami, nie ze względu na brak wody, a niedobór składników odżywczych, który sprawia że nie znajdziecie w nich zbyt wielu żywych koniec wyprawy i koniec zakończenie wyprawy lądujemy na polskim biegunie zimna, czyli w Suwałkach, gdzie faktycznie marzniemy na polu namiotowym. Jest to koniec naszej przygody ze szlakiem Green Velo i zarazem koniec tego przydługiego posta, który zajął 25 stron A4 samego tekstu (bez zdjęć). Wydaje mi się, że można znaleźć cieńsze książki. Każdemu, kto dotrwał do końca gratuluję wytrwałości i zachęcam do odbycia własnej podróży Wschodnim Szlakiem Rowerowym.
Green Velo to najdłuższy szlak rowerowy w Polsce przebiegający przez pięć województw. Najdłuższy, bo liczący niemal 600 km, jest właśnie podlaski odcinek. Na odkrycie niewątpliwego piękna i różnorodności Podlaskiego warto zagospodarować co najmniej tydzień. Choć i to z pewnością nie wystarczy, aby w pełni poznać to miejsce. Biegnący przez województwo podlaskie Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo prowadzi przez cztery „królestwa rowerowe” – Suwalszczyzna i Puszcza Augustowska, Dolina Biebrzy i Narwi, Puszcza Białowieska i Knyszyńska oraz Dolina Bugu (częściowo jest to również województwo lubelskie). W czasie naszej tygodniowej wyprawy po Podlaskiem skupimy się na trzech pierwszych. Podpowiadamy, gdzie warto się zatrzymać, co zobaczyć i z jakich atrakcji Puszczę Knyszyńską do podlaskich TatarówRowerową wyprawę rozpoczynamy w Puszczy Knyszyńskiej. Mamy zapewniony aktywny wypoczynek połączony z obcowaniem z nieskażoną naturą oraz wielokulturowością z położonego w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej Supraśla. Od 2001 roku miasto ma status uzdrowiska – zawdzięcza to występującym w powietrzu sosnowym olejkom eterycznym oraz bogatym złożom borowin mającym właściwości lecznicze. O dobroczynnym wpływie tego miejsca można się przekonać, jadąc miejskimi bulwarami. Najcenniejszym zabytkiem miasta jest bez wątpienia Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogarodzicy. Według legendy w miejscu, w którym zatrzymał się krzyż puszczony z nurtem rzeki Supraśl, powstała drewniana cerkiew, która zapoczątkowała rozwój Monasteru Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy (prawosławnego klasztoru). Obecnie w jednym z budynków klasztoru supraskiego znajduje się Muzeum Ikon z unikatowymi dziełami prawosławnej sztuki sakralnej. W Supraślu niezwykle prezentuje się też Pałac Buchholtzów wzniesiony w latach 1892-1903. Ten elegancki zespół pałacowo-parkowy łączy w sobie cechy włoskiego i francuskiego renesansu i wyróżnia się dużą ilością ornamentyki secesyjnej. Od 1959 roku w obiekcie mieści się Liceum Sztuk Plastycznych. fot. Green Velo Kolejnym, ciekawym punktem na trasie jest Konopna Góra. Warto się tu zatrzymać dla arboretum – ogrodu botanicznego połączonego z parkiem leśnym i obejmującego kolekcje drzew oraz krzewów typowych dla tutejszych lasów. Na obszarze arboretum znajduje się też miejsce pamięci powstańców z 1863 roku oraz Muzeum Historii Puszczy szlak prowadzi do Poczopka. Miejsce to słynie z przepięknego parku leśnego Silvarium, który w pigułce przekazuje najważniejsze informacje o leśnym środowisku przyrodniczym. Można tam zobaczyć rośliny i drzewa występujące w Puszczy Knyszyńskiej, wędrujące skały (megality) oraz unikalne muzeum przyrodnicze z „żywą ekspozycją” mrowiska i ula. Szukając noclegu na tym etapie trasy, warto wziąć pod uwagę Stanicę Kresową w Poczopku – agroturystyczny ośrodek łączący klimat XVII-wiecznych dworów polskich z zaletami współczesnych standardów odcinek trasy zaprowadzi nas na tereny zamieszkane przez potomków polskich Tatarów. Chodzi o wieś Kruszyniany, która – wraz z sąsiednimi miejscowościami – została w XVII wieku nadana Tatarom przez króla Jana III Sobieskiego. Wznosi się tu charakterystyczny, pomalowany na zielono drewniany meczet – najstarszy tego typu obiekt w Polsce. Obok znajduje się mizar (muzułmański cmentarz) oraz Centrum Kultury Muzułmańskiej w Kruszynianach, które przybliża bogactwo kultury tatarskiej. Na koniec warto wstąpić do Tatarskiej Jurty – tam z kolei będziemy mieli okazję spróbować tatarskich przysmaków. fot. Green Velo Po zwiedzaniu Kruszynian jedziemy dalej – najpierw w kierunku wsi Waliły Stacja, a następnie Królowego Mostu. Ciekawe jest pochodzenie nazwy drugiej z miejscowości. Podobno wywodzi się od mostu zbudowanego na życzenie przejeżdżającego przez wieś króla Zygmunta Augusta, który chciał ułatwić spotkania rozdzielonych przez rzekę kochanków. Wieś stała się znana dzięki filmom Jacka Bromskiego, a dokładniej trylogii „U Pana Boga za piecem” (kręcono tu część scen do produkcji). Nic dziwnego, że szukając noclegu, trafimy na agroturystykę „U Pana Boga w Ogródku – to miejsce polecane Królowego Mostu kierujemy się z powrotem w stronę Supraśla. Znajdziemy tam kilka godnych polecenia miejsc noclegowych, w tym Bohemę czy kwaterę „Pod świerkami”. Nie zabraknie też świetnych obiektów gastronomicznych serwujących lokalną kuchnię – warto odwiedzić Supraską Spiżarnię Smaków oraz Łukaszówkę. fot. Dzień 1-2. Przebieg trasy: Supraśl – Surażkowo (11 km) – Kopna Góra – Poczopek (28,3 km) – Ostrów Północny – Kruszyniany (53 km) – Waliły stacja (69 km) – Królowy Most (84,5 km) – Supraśl (łącznie 95,4 km)Wyprawa do stolicy PodlasiaTrzeciego dnia naszej rowerowej wyprawy na szlaku Green Velo bliżej poznamy stolicę Podlasia – Białystok. To miasto o niepowtarzalnym klimacie, wielu obliczach, z prawdziwym bogactwem zabytkiem Białegostoku jest Pałac Branickich, nazywany czasem „Wersalem Północy”. Ta niezwykła budowla swój kształt i przepych, nawiązujący do barokowych pałaców królów francuskich, zawdzięcza Klemensowi Branickiemu. W XVIII wieku miejsce to było żywym ośrodkiem kultury – przy dworze działał teatr oraz zespół baletowy, gościli tu też królowie polscy, cesarze i carowie. Pałac, zniszczony podczas wojen, został zrekonstruowany w drugiej połowie XX wieku. Dziś jest siedzibą Uniwersytetu Medycznego. fot. Green Velo Imponującym zabytkiem jest również katedra pw. Wniebowzięcia NMP. Wcześniej warto jednak odwiedzić znajdujący się tuż obok barokowy kościół Farny, tzw. biały kościółek, z którym wiąże się ciekawa historia. W połowie XIX wieku świątynia ta nie była w stanie pomieścić wiernych. Władze carskie po 40 latach zgodziły się na stworzenie „przybudówki”, która w efekcie wielokrotnie przewyższyła stary kościół (i dzisiaj znana jest jako katedra). W pobliżu znajduje się również ratusz (obecnie siedziba Muzeum Podlaskiego). Przy ulicy Lipowej, której nazwa wzięła się od zasadzonych wzdłuż lip, wznosi się zabytkowa cerkiew św. Mikołaja z 1846 roku. Jej wnętrze skrywa relikwie świętego Gabriela. fot. Green Velo Wśród obowiązkowych punktów na mapie atrakcji Białegostoku należy wymienić imponujący gmach Opery i Filharmonii Podlaskiej – Europejskiego Centrum Sztuki. Jest to największa instytucja artystyczna na terenie północno-wschodniej Polski i najnowocześniejsze centrum kulturalne w tej części i wielokulturowy charakter stolicy Podlasia najlepiej poznać, poruszając się znakowanymi szlakami tematycznymi – do wyboru Szlak Białostockich Świątyń, Architektury Drewnianej, białostockich fabrykantów czy Architektury całodziennym zwiedzaniu Białegostoku możemy w mieście lub okolicy skorzystać z miejsc noclegowych przyjaznych rowerzystom, w tym HOTEL ESPERANTO*** i Restauracja Kawelin, Best Western Hotel Cristal, Villa Tradycja, Gościniec Folwark Nadawki, Hotel - Dworek Tryumf***, Gospodarstwo Agroturystyczne "Leśna Pszczółka", Pokoje Gościnne – Porosły, Narwiański Gościniec, Wieża Kruszewo czy Jeroniczówka. fot. Dzień 3. Przebieg trasy: Supraśl – Białystok (18,3 km) – Choroszcz (33 km)Rowerowa przygoda w Narwiańskim Parku NarodowymKolejny dzień rowerowej przygody rozpoczynamy od zwiedzania Choroszczy. Miejscowość znana jest z letniej rezydencji Jana Klemensa Branickiego. Reprezentacyjny, barokowy pałacyk hetmana otoczony jest parkiem z licznymi ścieżkami, kanałami i mostkami. W budowli mieści się obecnie Muzeum Wnętrz Pałacowych prezentujące stałą ekspozycję wnętrz z XVIII i XIX wieku. Wśród innych, cennych zabytków Choroszczy trzeba wymienić cerkiew Opieki Matki Bożej zbudowaną w stylu neobizantyjskim oraz kościół i klasztor podominikański. fot. Green Velo Przyrodniczą atrakcją szlaku jest Kurowo, w którym znajdują się ścieżki przyrodnicze w pobliżu siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego. To jeden z najmłodszych parków narodowych w Polsce, który – za sprawą rozległych rozlewisk oraz labiryntu koryt Narwi – nazywany jest „polską Amazonią”. W okolicy szlaku znajduje się wiele ciekawych miejsc – na przykład sławna kładka Śliwno-Waniewo biegnąca w poprzek Narwi. Jest połączeniem drewnianego pomostu z kilkoma pływającymi platformami, które umożliwiają dotarcie do serca Narwiańskiego Parku Narodowego i obserwację większości występujących tu ekosystemów. Jest co obserwować – tutejsze tereny to prawdziwy raj dla wielbicieli przyrody i zwierząt, szczególnie dla ornitologów – na terenie parku występuje ponad 200 gatunków ptaków. Jeśli chcemy spędzić w tym miejscu więcej czasu, możemy skorzystać z wyprawy pychówkami, czyli płaskodennymi łódkami odpychanymi od dna kilkumetrową tyczką bądź długim wiosłem. Widoki warte są wszelkiego wysiłku!Wyjątkowym punktem na szlaku jest także Tykocin. To klimatyczne, kresowe miasteczko, które za sprawą licznych zabytków zyskało miano „podlaskiej perły baroku”. Znajdziemy tu cenne obiekty sakralne, odbudowany zamek Radziwiłłów oraz zabytki związane z kulturą żydowską. Wrażenie robi barokowy rynek, zaskakująco duży jak na małe miasteczko, który przypomina o dawnej świetności Tykocina. W centralnej części stoi pomnik hetmana Stefana Czarneckiego, a wokół niego znajdują się domki mieszczańskie z czerwonymi dachami i gustownymi gankami. W czasie zwiedzania warto zwrócić też uwagę na kościół Trójcy Przenajświętszej z dwiema wieżami, arkadami i sporym dziedzińcem. Wnętrze kościoła zdobi lśniący barokowo-rokokowy ołtarz. Swoistą wizytówką miasta jest położony nad Narwią zamek tykociński, w którym August II Mocny ustanowił order Orła Białego. Dzisiejsza budowla to współczesna rekonstrukcja zburzonej podczas I wojny światowej twierdzy. fot. Green Velo Tykocin leży na trasie podlaskiego szlaku bocianiego, który biegnie od Białowieskiego Parku Narodowego aż do Narwiańskiego Parku Narodowego. Nieopodal Tykocina znajduje się miejscowość Pentowo, której został nadany tytuł Europejskiej Wioski Bocianiej – wszystko za sprawą ponad 30 gniazd bocianich, które można oglądać z bliska w gospodarstwie i majątku rodziny Toczyłowskich. Jeśli nie zdążymy zobaczyć wszystkich atrakcji Tykocina, można część z nich zostawić na początek kolejnego mieście znajdziemy wiele ciekawych Miejsc Przyjaznych Rowerzystom. Przenocować można w gospodarstwie agroturystycznym „U Zosieńki”, Leśnej Pszczółce, czy na zamku w Tykocinie, w którym znajduje się również muzeum i restauracja. W Tykocinie znajduje się również klimatyczna Restauracja Tejsza serwująca dania kuchni żydowskiej, regionalnej i domowej. Zajrzeć też można do FlisakParku Tykocin, który organizuje rejsy po Narwi. fot. Dzień 4. Przebieg trasy: Choroszcz – Kruszewo - Śliwno - Waniewo – Kurowo - Tykocin (około 45 km)Do serca Biebrzańskiego Parku NarodowegoKolejnego dnia rowerowej wyprawy będziemy odkrywać niezwykłą krainę bagien biebrzańskich. Ruszamy z Tykocina i po drodze mijamy pobliską wieś Kiermusy. Miejsce to słynie z kompleksu historyczno-wypoczynkowego obejmującego dwór, karczmę i dworskie czworaki (czyli drewniane domki). Jedną z atrakcji jest także Jantarowy Kasztel – wiernie odbudowany kasztel graniczny położony nad samą Narwią, w miejscu dawnej granicy pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim a Rzeczpospolitą. Wewnątrz mieści się prywatne Muzeum Oręża krótkim zwiedzaniu Kiermus jedziemy w stronę Strękowej Góry. Właśnie tutaj w 1939 roku rozegrała się bitwa, która przeszła do historii jako „polskie Termopile”. To tu kapitan Władysław Raginis, w obliczu ataku niemieckiego, wysadził się w powietrze ostatnim granatem. Można zwiedzić ruiny schronu dowódcy bohaterskiej obrony oraz odwiedzić punkt widokowy, z którego roztacza się panorama doliny Biebrzy i Narwi. Jadąc dalej na północ, miniemy też miejscowość Laskowiec, w której znajduje się Regionalna Izba Doliny Biebrzy. fot. Green Velo Odcinek szlaku od Góry Sękowej aż do Osowca poprowadzony jest tzw. Drogą Carską zbudowaną na przełomie XIX i XX wieku. Z założenia miała ona połączyć trzy twierdze: Łomżę, Osowiec i Grodno. Carska Droga przebiega przez środek Biebrzańskiego Parku Narodowego, przez malownicze i niezwykle cenne przyrodniczo tereny. Na trasie znajduje się wiele punktów widokowych i kładek prowadzących przez łąki i bagna. Teren Biebrzańskiego Parku Narodowego chroni wyjątkowy ekosystem mokradeł i torfowisk rozciągający się wzdłuż rzeki Biebrzy. Jest zarazem ostoją dla licznego ptactwa wodnego (występuje ok. 270 różnych gatunków). Obserwację tutejszej przyrody ułatwia ponad 20 wież i platform widokowych ustawionych w najciekawszych miejscach punktem na trasie jest Osowiec-Twierdza. Miejsce to znane jest z jednej z największych twierdz broniących zachodnich granic Imperium Rosyjskiego. Zbudowana w drugiej połowie XIX wieku twierdza nigdy nie została zdobyta, dlatego nazwaną ją „rosyjskim Verdun”. Obecnie stanowi teren jednostki wojskowej z udostępnionymi do zwiedzania trasami w fortach oraz muzeum ze zbiorami militariów. W miejscowości Osowiec-Twierdza znajduje się również Centrum Edukacji i Zarządzania Biebrzańskiego Parku Narodowego będące jednocześnie siedzibą miejscem na szlaku jest Goniądz. Położone w samym sercu Biebrzy miasteczko szczyci się kilkusetletnią historią – prawa miejskie otrzymało w 1547 roku. Jego najważniejsze zabytki to neobarokowy kościół pw. św. Agnieszki, kaplica św. Floriana z 1864 roku oraz kaplica Świętego Ducha z 1907 roku. W położonym na skarpie Goniądzu znajduje się też taras widokowy, z którego można podziwiać Biebrzę i jej rozlewiska. MPR-y, w których można zatrzymać się na nocleg w tym królestwie to: Agroturystyka nad Biebrzą „Sośniaki” (Goniądz), Dworek Baranówka (Dawidowizna), Biebrza Safari (Dolistowo Stare), Gospodarstwo Agroturystyczne "Biebrzańskie Eldorado" (Dolistowo Stare), Biebrzańska Zagroda (Dolistowo Stare), Agroturystyka przy młynie (Dolistowo Stare), Dworek na Końcu Świata (Kopytkowo), Ekoturystyka "Na Karczaku" (Nowa Wieś), Centrum Turystyczno-Rehabilitacyjne Zakład Aktywności Zawodowej Krzyżewo, Dolina Biebrzy (Goniądz), Dworek Baranówka (Goniądz), Dwór Dobarz Pensjonat (Trzcianne), Gościniec Osowiec Agnieszka Adamska (Osowiec), Biebrza 24 (Sztabin). fot. Dzień 5. Przebieg trasy: Tykocin – Kiermusy – Strękowa Góra (18,7 km) – Laskowiec – Osowiec Twierdza (54,9 km) – Goniądz (61,9 km)Augustów i Studzieniczna, czyli wyprawa po zdrowieW kolejnym dniu wycieczki szlak Green Velo poprowadzi nas najpierw przez dalszy odcinek Biebrzańskiego Parku Narodowego, a następnie wzdłuż brzegów jezior Sajno, Sajenek, Necko i z Goniądza i po drodze zatrzymujemy się na moment we wsi Dolistowo Stare. Wznosi się tu kościół pw. św. Wawrzyńca z końca XVIII wieku (z późnoklasycystyczną fasadą) wraz z zabytkową dzwonnicą. Jedziemy dalej na północ i zatrzymujemy się dopiero w Gabowych Grądach. Znajduje się tutaj drewniana molenna Zaśnięcia Bogurodzicy Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego (tradycyjnego odłamu wyznawców prawosławia). Obecna świątynia powstała w 1948 roku w miejscu dwóch wcześniejszych (poprzednia uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej).Kolejnym punktem na trasie jest Augustów. Położone na skraju puszczy i otoczone jeziorami miasto nazywane jest letnią stolicą Podlaskiego. Nic dziwnego – wyróżnia się bardzo bogatą bazą turystyczną, jest mekką miłośników sportów wodnych i miejscem pełnym zieleni. Co więcej, dzięki mikroklimatowi bogatemu w olejki eteryczne, ma status uzdrowiska. Praktycznie całe miasto oplecione jest gęstą siecią szlaków rowerowych, w tym poprowadzonych brzegami może się też pochwalić wieloma cennymi zabytkami. Warto zobaczyć historyczne centrum miasta wraz z układem urbanistycznym z XVI wieku i przespacerować się po Rynku Zygmunta Augusta. Pięknie prezentują się klasycystyczne i eklektyczne kamieniczki z przełomu XIX i XX wieku, zespół Starej Poczty z 1829 roku oraz bazylika mniejsza Najświętszego Serca Jezusowego. fot. Green Velo Warto odwiedzić też Muzeum Ziemi Augustowskiej, a dokładniej Dział Historii Kanału Augustowskiego (znajduje się w XIX-wiecznym dworku). Tutejsza ekspozycja zawiera dokumenty i pamiątki związane z dziejami kanału, a jednocześnie dużo uwagi poświęca głównemu projektantowi, Ignacemu Prądzyńskiemu. W mieście znajduje się również przystań statków białej floty, pływają gondole, katamarany i funkcjonują liczne wypożyczalnie sprzętu wodnego. Godny uwagi jest też elektryczny wyciąg do nart wodnych na jeziorze Necko. Narciarze wodni pokonują fale z prędkością prawie 60 km/ Augustowie obiekty przyjazne rowerzystom oferują noclegi liczne hotele i ośrodki wypoczynkowe – warto wymienić Hotel Warszawa SPA & Resort, Kompleks Hotelowy LOGOS, Sanatorium Uzdrowiskowe, Pensjonat i Restaurację „Pod Jabłoniami”, Ośrodek Wypoczynkowy "Królowa Woda" nad jeziorem Sajno oraz Biały Domek, czyli zabytkowy obiekt turystyczny położony nad brzegiem Jeziora Białego, Apartament Jagoda, Augustów Summer Camp, Camp Zatoka, Pokoje Agnieszka Sokołowska (Augustów), Stacja Wypoczynkowa Augustów, Villa Marina i Centrum Nurkowe Adriatic, Villa Skomanda, Zacisze Centrum. Polecane obiekty gastronomiczne w Augustowie: Camp Zatoka, BAR BARTEK, Tawerna Fisza concept by Marcin Budynek, Kompleks Hotelowy ,,Logos", Restauracja Albatros, Hotel Warszawa SPA & Resort w Augustowie, Bar Ptyś, Villa Skomanda, Restauracja "Pod Jabłoniami".Na koniec rowerowej przygody tego dnia trzeba wybrać się do Studzienicznej. To znane sanktuarium maryjne położone nad Jeziorem Studzienicznym i otoczone lasami Puszczy Augustowskiej. Miejsce to zostało rozsławione dzięki wizycie papieża Jana Pawła II w czerwcu 1999 roku. Warte zobaczenia są tutaj zabytkowy kościół drewniany ze zdobieniami z poroża dzikich zwierząt oraz kaplica Najświętszej Marii Panny z 1920 roku, w której przechowywany jest cudowny obraz Matki Boskiej. Tuż obok znajduje się studnia, która według miejscowej legendy zawiera uzdrawiającą wodę. Dodatkową atrakcją może być Rejs Szlakiem Papieskim, czyli wyprawa statkiem Żeglugi Augustowskiej śladami Jana Pawła II. fot. Dzień 6. Przebieg trasy: Goniądz – Dolistowo Stare – Gabowe Grądy (40,5 km) – Augustów (51,3 km) – Studzieniczna (60 km)W krainie kanałów, rzek i jeziorTen odcinek szlaku Green Velo będzie nas prowadził przez Puszczę Augustowską i Wigierski Park Narodowy. Po drodze nie zabraknie wyjątkowych od poznania najciekawszego w regionie zabytku budownictwa hydrologicznego – Kanału Augustowskiego. To zbudowany w latach 1824–39 i wpisany do rejestru zabytków transgraniczny szlak wodny. Ma łącznie ponad 100 km i obecnie dzieli się na dwa odcinki – pierwszy, 80-kilometrowy leży po polskiej stronie, a drugi, 20-kilomerowy, po stronie białoruskiej. W Polsce znajduje się aż 14 śluz (warto wymienić śluzę Augustów, Przewięź, Swoboda czy Mikaszówkę). fot. Green Velo Kolejnym punktem na trasie będzie właśnie Mikaszówka. Oprócz wspomnianej wyżej śluzy warto zwrócić uwagę na drewniany kościół pw. św. Marii Magdaleny wybudowany na początku XX wieku. W czasie tej wyprawy koniecznie trzeba zatrzymać się też w Wigrach – to tu znajduje się pokamedulski klasztor, czyli jeden z najcenniejszych zabytków sakralnych Suwalszczyzny. Budowla, wzniesiona przez kamedułów w 1667 roku, została zniszczona najpierw w czasie rozbiorów, a następnie dwóch wojen światowych. Po latach klasztor odbudowano i obecnie funkcjonuje tu Wigierski Areopag Nowej Ewangelizacji. fot. Green Velo Ciekawym miejscem jest też Multimedialne Muzeum Wigier mieszczące się w Starym Folwarku, w dawnej stacji hydrobiologicznej. W obiekcie przygotowano ekspozycję prezentującą historię nadwigierskiego krajobrazu (z jeziorami, rzekami, torfowiskami) oraz historię i dokonania dawnej stacji hydrobiologicznej na trasie czekają nas oczywiście przepiękne krajobrazy Wigierskiego Parku Narodowego. Obszar ten chroni zespół 42 jezior, w tym największe w województwie podlaskim jezioro Wigry, oraz leśny kompleks północnej części Puszczy Augustowskiej. Równie bogaty jest tutaj świat zwierząt. Żyje tutaj ponad 2000 różnych gatunków, ale „rządzi” bóbr – herbowe zwierzę tego parku punktem na trasie będą Suwałki, pięknie położone nad rzeką Czarną Hańczą. Głównym zabytkiem miasta jest neoklasycystyczna zabudowa ulicy Kościuszki. To tutaj mieszczą się: dom Marii Konopnickiej, dom rodziny Czesława Miłosza oraz trzy kościoły: katolicki, ewangelicki i dawna cerkiew prawosławna (dziś świątynia katolicka). Siedzibę ma tutaj także Muzeum Okręgowe posiadające dwa oddziały – Muzeum im. Marii Konopnickiej oraz Centrum Sztuki Współczesnej Galeria Andrzeja Strumiłły. Ciekawym pomysłem na poznanie Suwałk są też szlaki „Suwalskie ścieżki kulturowe” oraz „Krasnoludki są na świecie” – ten drugi z pewnością spodoba się królestwie Suwalszczyzny i Puszczy Augustowskiej znajdziemy wiele godnych polecenia miejsc noclegowych (MPR), w tym Stadnina Koni nad Wigrami, Eurocamping w Suwałkach, Hotel Loft 1898, Pokoje Gościnne ,,Szkoła" w Krasnogrudzie, Domek nad jeziorem w Puszczy Augustowskiej - Agroturystyka u Aliny, Dom nad Czarną Hańczą, Dworek Aura, Hotel Logos w Suwałkach, Fundacja Wigry PRO, Stanica Wodna Płaska, Dom na Górce Marianna i Janusz Troccy, Ośrodek Turystyczny "Kukle" Zygmunt Modzelewski, Parkowe Centrum Wypoczynku Widok, Agroturystyka Łazarscy, "AZYL" Dom gościnny, WOSIR Szelment sp. z FOLWARK HUTTA – PENSJONAT, Domki Wiżajny, BUDA RUSKA 16, Ośrodek SOWA w Lipniaku, Centrum Obsługi Turysty w Dowspudzie, Azymut Stary Folwark 48a, Jasionowy Gaj, Agro Camp Pole namiotowe "W Dolince", Anahata - Berżałowce 37 trasie również obiekty gastronomiczne z wyśmienitą kuchnią: Restauracja Tatarak, Hotel Logos w Suwałkach, Restauracja Pod Jelonkiem, Stanica Wodna Płaska, Parkowe Centrum Wypoczynku Widok, RESTAURACJA KOMOSIANKA, Azymut Stary Folwark 48a oraz atrakcje turystyczne: AQUAPARK w Suwałkach, PRZYSTAŃ STARY FOLWARK, Twierdza Jaćwingów, Muzeum Okręgowe w Suwałkach, Trójstyk granic „Wisztyniec” (PL, LT, RU), Wigierski Park Narodowy, Muzeum im. Marii Konopnickiej, Fundacja Wigry PRO na Wigrach, Dom na Górce Marianna i Janusz Troccy, WOSIR Szelment sp. z BUDA RUSKA 16, Anahata w Berżałowcach. fot. Dzień 7. Przebieg trasy: Studzieniczna – Kanał Augustowski (20,6 km) – Mikaszówka – Wigry (pokamedulski klasztor) (59 km) – Stary Folwark – Wigierski Park Narodowy – Suwałki (73 km)
kładka rowerowa śliwno waniewo green velo wschodni szlak rowerowy